Bezpieczna Europa
kraj: Austria
reżyseria: Emanuel Danesch
rok produkcji: 2008
czas trwania: 52 minuty
język: polskie napisy (wbudowane w film)
Dokumentalny esej o europejskich imigracyjnych gettach. Analiza współczesnej nostalgii za homogenicznością i apartheidem, tym razem realizującej się w formie „unijnej polityki migracyjnej”. Zdjęcia z „gett”, unijne dokumenty urzędów granicznych i codzienna przemoc „fortecy Europa” kontrastują z wolnością, dobrobytem i niczym nie zakłóconym spokojem uprzywilejowanych mieszkańców Europy.
Film przedstawia globalny „układ bezpieczeństwa”. Od skali mikro: zamknięte osiedla, ochrona szczytów G8 przed społecznym ruchem oporu; po skalę makro: międzynarodowa polityka imigracyjna (m.in. Frontex). Układ ten ma konsekwencje na takie sprawy jak: jakość życia mieszkańców, relacji międzyludzkich, segregacji rasowej, izolacji, wykluczenia.

/?php bloginfo('name'); ?>















m napisał(a) dnia 02 maj o godz. 15:51
a moglibyście udostępnić wersję bez wbudowanych napisów albo wiecie może gdzie można ją znaleźć?
“Bezpieczna Europa” w ramach festiwalu Globale « Falanster napisał(a) dnia 04 maj o godz. 13:49
[...] Film „Bezpieczna Europa” można pobrać: http://alterkino.org/bezpieczna-europa [...]
sebaforce napisał(a) dnia 17 paź o godz. 23:13
Nie wiem, „co poeta miał na myśli” :) Oczywiście, rozumiem zamysł przybliżenia (no właśnie, komu?) projektu „Bezpieczna Europa”, ale jeśli odbiorcą miał być Europejczyk, to pokazanie mu granicznych drutów kolczastych i systemu monitoringu jest takim samym odkryciem, jak wycieczka z kamerą po centrum handlowym, zakończona konkluzją, iż jest tu tak głośno, że nie można nawet poczytać książki. Film słowem nawet nie wspomina o neoliberalnych przyczynach zjawiska zamkniętych osiedli i związanym z tym rozwarstwieniem społecznym. Nielegalni emigranci byli, są i będą, a jeśli autor chciał pokazać „prawdziwy hardcore”, powinien wybrać się na granicę polsko-ukraińską. A może E. Danesch chciał powiedzieć: zburzmy mury, zerwijmy druty i wpuśćmy wszystkich emigrantów? Jestem za, ale wolałbym być wtedy poza UE :) Podejrzewam, że reżyser także… A może się mylę… może chłopiec z cukierkowej austriackiej Europy – regionu tak niedostępnego dla większości Polaków (że o Ukraińcach, Białorusinach i Rosjanach nie wspomnę) niczym Green Zone dla przeciętnego Irakijczyka – jako największy koszmar potrafi wyobrazić sobie te paskudne druty kolczaste, które tak psują krajobraz? Jakież to nieestetyczne! W dodatku można się pokaleczyć!