Bitwa o Chile

walka_o_chileAby przypomnieć o właściwym znaczeniu daty 11 wrzesnia, Alterkino przedstawia słynna “Bitwę o Chile”.

Prezentowane dzieło chilijskiego reżysera Patricio Guzmana, to owiany legendą polityczny dokument, zdaniem niektórych krytyków- film wszech czasów z tego gatunku. 3- częściowe dzieło, aż do upadku rządów faszystowskiej junty wojskowej zakazane w Chile, przedstawia ostatnie miesiące demokratycznego rządu Jedności Ludowej, kierowanego przez socjalistycznego prezydenta Salvadora Allende.

To zapis nierównej ‘walki nieuzbrojonego ludu’, która wiedzie do zagłady demokracji w obliczu destabilizacji społecznej i ekonomicznej, wywołanej przez klasy posiadające, przy nieocenionej pomocy amerykańskiego rządu Nixona. W rezultacie zdrady prominentów wojskowych, demokratycznie wybrany socjalistyczny rząd został obalony 11 września 1973 przez wojskowy zamach stanu, padając ofiarą zimnowojennej polityki USA.

Dla Guzmana “kraj, region, miasto nie posiadające kina dokumentalnego, to jak rodzina bez albumu z fotografiami”. Maksyma ta wpisuje się w zadanie, jakie stawia przed kinem reżyser chilijski – zadanie odkłamania historii napisanej przez zwycięzców, z której kart Chilijczycy dowiadywali się, że zamach stanu i zbrodnie junty były “wyzwoleniem spod komunistycznego jarzma”, czy “patriotycznym aktem rozsądku”.

Część pierwsza, zatytułowana “Rebelia burżuazji” obrazuje zmianę taktyki politycznej chilijskiej klasy średniej, która w obliczu kolejnych klęsk wyborczych w roku 1973 porzuca strategię demokratycznej walki na rzecz koncepcji zamachu stanu. Konsekwencją tego jest zaostrzenie się walki klasowej, którą Guzman filmuje w drugiej części (“Zamach stanu”) na ulicach , w fabrykach, zakładach pracy i w parlamencie.

Niejako na marginesie głównych wydarzeń politycznych (próby zbliżenia socjalistów z chadecją, zaangażowania CIA itd.) szerokie rzesze społeczne, wspierające Rząd Ludowy, powołują i organizują szereg instytucji- przykładów oddolnej organizacji klasy robotniczej: komitety rolnicze, kordony przemysłowe, spółdzielnie gminne, celem zneutralizowania chaosu i przezwyciężenia ekonomicznego kryzysu. W rzeczywistości te masowe, spontanicznie powołane instytucje reprezentują autentyczną “władzę ludu” (taki tytuł
nosi też trzecia część filmu), niezależną od rządu, dla którego stanowią wsparcie, będąc jednocześnie próbą realizacji utopijnych marzeń.

Aresztowany i przetrzymywany przez juntę na Stadionie Narodowym w Santagio, Guzman zdołał przy pomocy rodziny ocalić taśmy “Bitwy o Chile”, z którymi udał się następnie na emigrację do Europy w poszukiwaniu środków na montaż filmu. Ostatecznie, pomoc materialną reżyser znajduje w Kubańskim Instytucie Kinematografii , gdzie kończy realizację monumentalnego dzieła.

“Bitwa o Chile” została nagrodzona, między innymi na festiwalach w Cannes, Berlinie, Grenoble, Brukseli, Benalmádena, Melbourne, Leipzig, Amsterdamie, Londynie, San Sebastián, Sao Paulo oraz w Hawanie.

UWAGA:
Jeśli posiadasz 3 część filmu “Bitwa o Chile”, prosimy o kontakt.

1_100.jpg (33 KB) 2_14.jpg (25 KB) 3_8.jpg (26 KB) 4_10.jpg (42 KB)

Pobierz:
http://www.megaupload.com/?d=IRICRCOZ
http://www.megaupload.com/?d=RECD6W2A

Komentarze

  • bronson napisał(a) dnia 05 paź o godz. 23:02

    Ale w Polsce jedyne dwie publikacje książkowe o okresie rządów Jedności Ludowej i okolicznościach zamachu stanu z września 1973 są napisane na podstawie propagandy dyktatury Pinocheta (powielane zagranicą przez CIA) przez dwóch jego jawnych sympatyków.

  • RAF napisał(a) dnia 06 paź o godz. 15:00

    Są jeszcze przychylne pozycje z okresu PRL.Conajmniej trzy.

  • michał napisał(a) dnia 06 paź o godz. 21:48

    To prawda, chodzi jednak o wiedzę potoczną, a tę publikacje naukowe kształtują w nikłej mierze (inaczej niż media czy system nauczania sprowadzający się do nauczania systemu). Wiadomo, że w krajach postkomunistycznych, zdominowanych obecnie przez ideologię neoliberalną, a dodatkowo doświadczonych komunistycznym totalitaryzmem, trudno o jakieś obiektywne, wolne od tych ideologicznych i historycznych uwarunkowań spojrzenie na ruchy lewicowe w krajach 3 świata. Wciąż spogląda się na to u nas przez zimnowojenne okulary. Marksizm utożsamia się z totalitaryzmem, a to niedopuszczalne, instrumentalne uproszczenie. Niezwykle ciekawą pozycją jest tu Gorączka Latynoamerykańska Domosławkiego, który jest świadomy takich uwarunkowań i wychodzi poza nie, zachowuje jawną sympatię dla rewolucjonistów, nie negując dramatycznych doświadczeń społeczeństw Bloku Wschodniego. Tyle że kiedy tutaj zsyłano ludzi do łagrów za poglądy polityczne, w krajach latynoskich przedsiębiostwa z USA korzystały z niewolniczej siły roboczej tubylców, a rządy lokalnych watażków wprowadzały też niezły polityczny zamordyzm , pilnując porządku i interesów tych korporacji. Jak coś szło nie po myśli, ludzie zaczynali się buntować , C.I.A. inspirowała wojskowe zamachy stanu(vide Gwatemala, Kuba, Chile i tak dalej.) Inna sprawa, jak boleśnie rozczarowani byli uchodźcy z Chile, których przygarnęła na przykład PRL czy ojczyzna proletariatu. Ale to tylko kolejny dowód na to, że Trzecia Droga w krajach południa wyrastała z autentycznych aspiracji klas wyzyskiwanych, a nie z agenturalnych inspiracji KGB, przynajmniej najczęściej zaczynało się od autentycznego, spontanicznego ruchu. A że prawie zawsze walczył on pod czerwonym sztandarem wynikało z potężnego ucisku społecznego jaki nióśł ze sobą nieodłącznie kapitalizm w tamtych rejonach świata.

  • Zaciekawiony napisał(a) dnia 07 paź o godz. 11:22

    Mnie ciągle ciekawi, że przez tyle lat słyszymy jak ludzie uciekają z Kuby, jednak nie słyszałem o masowych ucieczkach z Chile.

    Neoliberalizm jest nie mniej groźny niz komunizm.

  • RAF napisał(a) dnia 07 paź o godz. 15:43

    To wyobraź sobie że wszyscy spierdalają na stronę silniejszego, który ma wiele bo wiele zabrał innym i uczynił ich biednymi.Teraz może wyświadczyć przysługę nielicznych i wchłonąć ich w swoje ekonomiczne trzewia.To jest moralność i tendencja wyznaczająca kierunek wędrówki ludów w ramach globalnego kapitalizmu.Zapewne za względu na swoją wyższość cywilizacyjna i ustrojową, imperialistyczny kolos urządza polowania na imigrantów i odgradza się od globalnej biedy ogrodzeniami pod wysokim napięciem. Taki to globalny raj.

  • RAF napisał(a) dnia 07 paź o godz. 15:44

    *nielicznym

  • Wojt napisał(a) dnia 11 paź o godz. 19:05

    Myślałem, że rewolucyjna Kuba nie wypyszcza swoich obywateli, a tu nagle dowiaduje się, że to przez jakiś mur i inne trzewia…

  • bronson napisał(a) dnia 11 paź o godz. 21:44

    Oczywiście sytuację częściowo ratuje książka Domosławskiego. Napisałem “częściowo” bo wydarzenia z Chile są tam m.in. jednym z tematów obok Argentyny, Kolumbii, Brazylii i Wenezueli. To sytuacja jak 0,2 do 2 na korzyść polskich piewców dyktatury Pinocheta. Brak polskich tłumaczeń zagranicznych opracowań i publikacji albo książek napisanych współcześnie o historii najnowszej Chile przez polskich autorów bez propagandowych uproszczeń (zarówno lewicowych jak i szczególnie ważne w polskich warunkach prawicowych ze szczególnym wypaczeniem neoliberalnym). Za to w internecie można znaleźć po polsku mnóstwo bzdurnych pseudoartykułów usprawiedliwiających przejęcie władzy przez juntę wojskową we wrześniu 1973 r.

  • michał napisał(a) dnia 12 paź o godz. 00:50

    Chile i Pinochet to faktycznie główne karty, którymi gra polska prawica neoliberalna i prawie nie ma u nas publikacji, które równoważyły by tę ich wizję. O Ameryce Łacińskiej ogólnie jest trochę ciekawych rzeczy, poza Domosławskim np. Ameryka Łacińska na rozdrożu, C.A.A.Rojasa,wyd.LeMondeDiplomatique. O Chile nie ma zbyt wielu pozycji,wiedza jest raczej obiegowa, potoczna, urywki z tv albo internetu lub zlepki faktów dopasowane do dominującej we łbach prawicowej ideologii. Stąd pomysł na wstawienie 2 filmów o Chile tutaj.

  • RAF napisał(a) dnia 13 paź o godz. 16:49

    Tak kolego rewoluzyjna Kuba nie wypuszcza a wolnościowe USA nie wpuszcza

  • RAF napisał(a) dnia 13 paź o godz. 16:50

    Tak kolego, Kuba nie wypuszcza a USA nie wpuszcza.

  • Wojt napisał(a) dnia 13 paź o godz. 19:22

    A czy ja napisalem cos o USA ?

    Widac jednak, ze wiesz gdzie Kubanczycy chca uciekac. Oczywiscie USA wpuszczaja obywateli kubanskich. (1) Tych, ktorzy dobija do brzegu (jako uchodzcow). (2) Tych, ktorzy zglaszaja chec emigracji (limit 20,000 rocznie na podstawie umowy USA-Kuba). Oczywscie to malo wolnosciowe ze strony USA, ze nie maja zupelnie otwartych granic, mysle jednak, ze wiezienie wlasnych obywateli przez rezim Castrow zasluguje na potepienie.

  • RAF napisał(a) dnia 14 paź o godz. 15:16

    Kuba tez ma limity wypuszczania swoich obywateli ale zgadzam się ze to reżim ograniczający wolność. trzeba jednak tę rezimowośc postrzegac na tle sytuacji geopolitycznej w jakiej znajduje sie ten kraj

  • bronson napisał(a) dnia 20 paź o godz. 20:47

    Jedną z ciekawszych pozycji z czasów PRL na temat tragicznych wydarzeń w Chile po zamachu stanu ale też i wyjaśniających wiele z panującej sytuacji w czasie rządów Allende stanowi “Czarna Księga: Chile”.

  • Wojt napisał(a) dnia 21 paź o godz. 03:45

    @RAF
    Sytuacja geopolityczna Kuby wynika z blednych decyzji Fidela, ktory chcac uniezaleznic Kube od USA, szybko wpedzil ja w inna zaleznosc – ta od ZSRR. Skopiowal rozwiazania polityczne i gospodarcze. Wszystko dzialalo znosnie dopoki patron nie upadl. Mozemy przez analogie pogdybac jak zmieniloby sie Chile, gdybym pod rzadami Allende pogledbialo socjalizm i zaciesnialo zwiazki z ZSRR. Izolacja gospodarcza? Skostanialy, autorytarny system polityczny?

  • RAF napisał(a) dnia 02 lis o godz. 15:44

    To jest prymitywne myslenie zrównywanie castro z allende czy z sandinistami i przykrawanie tych doświadczeń do dwubiegunowego świata zimnej wojny. To jest mentalna kalka prawicy.We wszystkich tych projektach stosunek do demokracji i przebieg wydarzeń był inny.Trzeba patrzeć jak rozwijał sie projekt demokracji robotniczej i jak upodmiotowiały się masy, gdzie popełniano błędy a gdzie robiono cos z czego lewica mogłaby się uczyć

  • wojt napisał(a) dnia 02 lis o godz. 18:03

    Dwa pytania tytułem wstępu:
    1. Nie rozumiem dlaczego porównywanie jest prymitywne ?
    2. Czy ja napisałem gdzieś, że dokonuję analizy prawicowej (to jakiś nonsens) ?

    Co do projektu ‘demokracji robotniczej’ (swoją drogą co to za demokracja przyznająca w swojej nazwie władzę tylko dla wybranej warstwy w strukturze zatrudnienia; co powiesz o ‘demoracji sklepikarskiej’, albo o ‘demoracji rolniczej’ ?), to w żadnym systemie gloryfikującym updomiotowienie robotników nigdy nie doszło do żadnego upodmiotowienia. Sytemy te koncentrowały władzę w ramach ‘demokratyzmu centralistycznego’ (autorytaryzm, totalitaryzm), gdzie formalym suwerenem (tj. zapisanym w konstytucji i czczonym w oficjalnej ideologii) był ‘lud pracujący’, materialnie zaś władzę sprawowała monopartia, pod kierukiem jakiegoś despoty (np. Mao, Stalin, Bierut, Żiwkow, Castro, Nkrumah, Pol Pot) i/lub formalnego bądź nieformalnego kolektywu (Komitet Centralny, Kwadryga, Banda Czworga, Komitet Rewolucyjny).

    Podaj proszę jakiś udany przykład ‘rozwoju demokracji robotniczej’ (nie mylić z domokracją, w której są robotnicy, bo są w każdej).

  • bronson napisał(a) dnia 08 lis o godz. 20:10

    Castro na którego życie CIA organizowała kilkadziesiąt zamachów oraz Nkrumah, którego CIA obaliła za pomocą skorumpowanych oficerów armii zupełnie nie pasują do towarzystwa typu Mao, Stalin, Bierut, Żiwkow i Pol Pot. Mao zniszczył rewolucję chińską, którą sprowadził na tory szaleństwa (wielki skok i rewolucja kulturalna), Stalin wypaczył całkowicie ideały socjalizmu już wcześniej zniszczone przez leninowski biurokratyzm i terror Czeka, Bierut to marionetka Stalina w Polsce i agent sowiecki przywieziony na radzieckim czołgu i usunięty ze sceny kiedy już był niepotrzebny, wreszcie Żiwkow to namiestnik Moskwy w Bułgarii, który był jednym z najbardziej prosowieckich wasali.

    Castro nie był i nie jest komunistą tylko socjalistą a partia komunistyczną rządzi Kubą od 1965 po przekształceniu wcześniejszej partii rewolucyjnej skupiającej trzy siły polityczne zaangażowane w obalenie Batisty. Nkrumah nigdy nie był żadnym komunistą tylko socjalistą a dokładnie jego doktryna to afrykański socjalizm w którym mieściła się niekapitalistyczna droga rozwoju ekonomicznego, pełna niezależność polityczna od byłej metropolii i neutralność oraz walka o zniesienie apartheidu i likwidację kolonializmu w Afryce i w Azji.

  • wojt napisał(a) dnia 09 lis o godz. 02:44

    Ich życiorysy i warunki w jakich działali były oczywiście różne. Zwróć jednak uwagę, że realizacja szczytnych idei socjalizmu wszędzie wyglądała bardzo podobnie: autorytaryzm, a w porywach totalitaryzm, niewydolna gospodarka, militaryzacja – w rezultacie uzależnienie od ZSRR. Jakie znaczenie w świetle znanych nam faktów mają tutaj dobre intencje niektórych z ww. tyranów? Innymi słowy – co z tego, że Castro “był socjalistą” skoro w kraju zapanował komunizm? Co z tego że Krumah był “afrykańskim socjalistą” skoro po przejęciu władzy (do której doszedł walcząc o prawa robotników) zawiesił działalność związków zawodowych, drastycznie ograniczył płace, zlikwidował opozycję (ustanawiając rządy jednopartyjne i dożywotnią prezydenturę) oraz zniósł prawa i wolności obywatelskie? Oceniajmy praktykę, a nie ideologię.

    PS Krumah rzeczywiście wymyka się jednoznaczynm ocenom. Z jednej strony ceną za “niezależność Ghany od byłej metropolii” było zwrócenie się do ZSRR o pomoc militarną (kredyty, darmowe dozbrojenie, edukacja kadry w ZSRR, obecność radziecich doradców wojskowych i ekonomicznych). Z drugiej strony faktem jest, że stosunki te nie zacieśniły się tak mocno jak w przypadku Kuby, a wkład Krumaha w szeroko pojętą dekolonizację, rzeczywiście stanowi jasny punkt jego działalności politycznej.

  • bronson napisał(a) dnia 07 gru o godz. 16:37

    Nie “Krumah” tylko Kwame Nkrumah to po pierwsze a po drugie jeśli chodzi o system polityczny w Ghanie to był raczej autorytarny i silna władza centralna w warunkach afrykańskich ze szczególnym uwzględnieniem trybalizmu i głębokiego zacofania oraz zakusów metropolii na odzyskanie dawnych wpływów (neokolonializm) raczej nie sprzyjała utrzymywaniu demokracji parlamentarnej i pluralizmu politycznego. Te ograniczenia służyły nie tylko tam wzmocnieniu niezależności politycznej i gospodarczej oraz militarnej, zerwania z resztkami kolonializmu, przeprowadzaniu postępowych reform społecznych i ekonomicznych oraz budowie poczucia więzi obywateli z nowym państwem. Afryka postkolonialna to nie Europa Wschodnia. Podobnie należy oceniać rządy Castro na Kubie. Co do pomocy ZSRR to w warunkach zimnej wojny jeśli jakiś kraj zrywał z anglosaskimi i zachodnimi patronami naturalną koleją rzeczy szukał wsparcia u przeciwnej strony.

  • wojt napisał(a) dnia 07 gru o godz. 17:49

    Literówka. Wybacz. Z pozostałą częścią Twojego postu raczej się zgadzam, bo powtarzasz to co napisałem wcześniej w tym wątku:

    1. Wprowadzenie demokracji robotniczej (socjalizmu) kończyło się autorytaryzmem.
    Ja: “realizacja szczytnych idei socjalizmu wszędzie wyglądała bardzo podobnie: autorytaryzm, a w porywach totalitaryzm”

    Ty: “jeśli chodzi o system polityczny w Ghanie to był raczej autorytarny”

    2. Wprowadzenie demokracji robotniczej (socjalizmu) prowadziło do uzależnienia od ZSRR.
    Ja: “niewydolna gospodarka, militaryzacja – w rezultacie uzależnienie od ZSRR”

    Ty: “co do pomocy ZSRR to w warunkach zimnej wojny jeśli jakiś kraj zrywał z anglosaskimi i zachodnimi patronami naturalną koleją rzeczy szukał wsparcia u przeciwnej strony”

    3. Wprowadzenie demokracji robotniczej (socjalizmu) skutkowało pozbawieniem zwykłych ludzi wolności politycznej i ekonomicznej.
    Ja: “Sytemy te koncentrowały władzę w ramach ‘demokratyzmu centralistycznego’ (autorytaryzm, totalitaryzm), gdzie formalym suwerenem […] był ‘lud pracujący’, materialnie zaś władzę sprawowała monopartia, pod kierukiem jakiegoś despoty (np. Mao, Stalin, Bierut, Żiwkow, Castro, Nkrumah, Pol Pot) […]”

    Ty: “w Ghanie […] silna władza centralna […] raczej nie sprzyjała utrzymywaniu demokracji parlamentarnej i pluralizmu politycznego”

    Nie rozumiem w takim razie o co toczy się spór, bo najwyraźniej od początku podzielasz moje poglądy w tej sprawie, lub też przyswoiłeś je w toku dyskusji. Podejrzewam jedynie, że różnimy się w ocenie faktów. Otóż ja uważam, że w ówczesnych czasach przystępowanie do grupy państw socjalistycznych było poważnym błędem: 1) wynikającym z celowych, cynicznych kalkulacji rewolucjonistów pragnących maksimum władzy, 2) wynikającym z naiwności i/lub niewiedzy, że wybór ten przyniesie totalitaryzm (ew. autorytaryzm), imitacyjną (fałszywą) modernizację itp. Po drugie jestem zdecydowanym przeciwnikiem wielkich, odgórnych projektów inicjowanych przez samozwańczych liderów, którym do głowy nie przyjdzie konsultacja ze społeczeństwem (typowy autorytaryzm, a w twardszej wersji totalitaryzm).

    Tymczasem z Twojego postu wynika, że ludziom potrzeba samozwańczych liderów, którzy pokażą i nakażą jak żyć. Te wynikające z nakazów socjalistycznych (komunistycznych) despotów “ograniczenia” służą jak pieszesz: “wzmocnieniu niezależności politycznej i gospodarczej oraz militarnej, zerwania z resztkami kolonializmu, przeprowadzaniu postępowych reform społecznych i ekonomicznych”.

    Dziwi mnie niepomiernie jak można budować niezależność polityczną i gospodarczą w warunkach autorytarnego zniewolenia. Powiedzmy otwarcie kto w takim układzie jest wolny, a kto jest nawozem ludzkości. Wolne są elity (pochylający się z troską nad losem biednych mas socjaliści/komuniści), natomiast zwykli ludzie pod hasłami “postępowych reform” i budowy “poczucia więzi obywateli z nowym państwem” kolejny raz pozbawiani są wolności politycznej i ekonomicznej.

  • [...] Więcej info + film do ściągnięcia na alterkino.org [...]

Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, poniewaź obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".