Idź do luizy
kraj: Polska
rok produkcji: 2005
scenariusz i reżyseria: Grzegorz Pacek
zdjęcia: Marek Traskowski
Film opowiada o Republice Południowej Afryki po upadku systemu apartheidu w RPA. Bohaterami filmu są: Andreas – Zulus, czarnoskóry robotnik ze slamsów, Gert – biały menedżer, Afrykaner, oraz Luiza – pracownica socjalna. Przewodnikeim po skomplikowanych relacjach społecznych w 10 lat po upadku starego systemu RPA jest Stach – Polak z pochodzenia, samotny i bogaty właściciel fabryczki, beneficjent apartheidu.
Pytaniem, postawionym przez Grzegorza Packa podczas realizacji filmu było pytanie o stosunki międzyrasowe w RPA. Reżyser chciał pokazać portret dobrego, białego menedżera pomagającego czarnej ludności. Początkowa fascynacja głównym bohaterem zamienia się stopniowo w niechęć. Reżyser zmienił podejście do filmowanej postaci, ale nie zrezygnował ze zdjęć. Dzięki temu film jest prawdziwym, wielowymiarowym portretem. Każdy bohater dokumentu wydaje się być zdeterminowany przez swoją pozycję i rolę, chociaż Andreas próbuje walczyć o swoje prawa. Jego jedyną nadzieją jest pracownica socjalna, Luiza. Jednak Andreasowi nie uda się z nią spotkać, ani nawet porozmawiać przez telefon. Film zdobył uznanie na festiwalach poruszających zagadnienia praw człowieka.

/?php bloginfo('name'); ?>














hojeczny napisał(a) dnia 28 cze o godz. 16:25
ja pierdole wierzyć sie nie chce…polecam obejrzeć
dziadek napisał(a) dnia 30 cze o godz. 04:53
wydaje mi się że aparhaid cały czas trwa, biali pławją się w luksusie, a czarni tylko do ciężkiej pracy, nawet buty mu czyścił, to jest masakra
Obiektywny napisał(a) dnia 07 lip o godz. 05:22
Tak się składa, że przez cały okres istnienia Apartheidu nie zginęło tylu Murzynów niż po jego upadku. Przez cały czas, gdy Mandela siedział w więzieniu, jego żona handlowała bronią i narkotykami i zbroiła bojówki – wszystko za pieniądze nadsyłane na pomoc dla Nelsona. Dziś czarni sami, w dzielnicach zajętych przez nich po odejsciu białych, dokonują większości mordów i zniszczeń. A partia Nelsona ma sierp i młot w herbie …
Kibol napisał(a) dnia 17 lip o godz. 07:26
Murzyn to bandzior! Ja wim, że z biedy sie bandyterką zajmują ale wielu z nich nowe państwo zaszkodziło. Byłem u znajomego w Kapsztadzie i on bez pistoli z domu nie wychodzi, Audi ma opancerzone inaczej już by nie żył!! Kilka kozackich akcji będąc w RPA przeżyłem!
pszeszczep666 napisał(a) dnia 22 wrz o godz. 16:10
A co, mieli ich biali panowie do końca świata trzymać pod karabinem żeby sie między soba nie pozabijali? W ich własnym kraju? Zresztą po prawdziwej eksplozji przemocy w latach dziewięćdziesiątych teraz sytuacja zaczyna się tam poprawiać, wytworzyła się czarna klasa średnia. Ten film nie pokazuje najgorszego hardkoru. Oczywiście tu nie ma prostych recept i oczywistych odpowiedzi jak w całej Afryce
bronson napisał(a) dnia 27 wrz o godz. 00:41
Do Obiektywnego:
Bzdury wypisujesz. Najwięcej czarnych zginęło w latach 1990-1994 (rządy białych do 1994), kiedy zwolennicy rządów białej mniejszości z armii i policji napuścili etniczną (zuluską) Inkhatę na wielorasowy Afrykański Kongres Narodowy (ANC) aby ten ostatni osłabić, skompromitować i nie dopuścić do wyborów. Ta prawdziwa wojna domowa między czarnymi pochłonęła od 9 do 12 tysięcy zabitych po obu stronach. Prowokacja białych ekstremistów nie powiodła się – negocjacje rządu białych z ANC zakończyły się sukcesem co zwieńczyły pierwsze demokratyczne wybory w RPA w 1994 roku. Żona Mandeli czyli Winni nigdy nie handlowała bronią i narkotykami. Była oskarżona o wydanie polecenia swoim ochroniarzom torturowania i zamordowania podejrzanego o donosicielstwo na policję 14-letniego chłopca. Ponadto jak się okazało miała romans ze swoim sekretarzem. Ciągnęła się za nią również sprawa z defraudacjami ale została uniewinniona przez sąd. Partią Nelsona Mandeli jest i był Afrykański Kongres Narodowy (ANC) a ten nigdy nie miał i nie ma w swoim emblemacie (a nie godle) sierpa i młota…