Kto zabil elektryczny samochod?

Kto zabil elektryczny samochod? Reżyseria: Chris Paine
Scenariusz: Chris Paine
Język: Polskie napisy

Film dokumentalny starający się odpowiedzieć na pytanie, co stało się z czystymi, wykorzystującymi energię elektryczną autami, które jeszcze kilka lat temu były uważane za przyszłość motoryzacji, a dziś zostały praktycznie zapomniane. Czy komuś zależało, by pomysł używania na szeroką skalę przyjaznych środowisku samochodów upadł?

W 1996 roku na drogach Kalifornii zaczęły pojawiać się samochody elektryczne. Były ciche, szybkie, nie zanieczyszczały środowiska, miały niezły zasięg (ok. 200mil) i rozwijały prędkość ponad 80 mil/h. 10 lat później samochody te niemal zniknęły z dróg. Co się stało?

Okazuje się, że ktoś wydał na nie wyrok śmierci. Samochody odebrano zadowolonym właścicielom pod groźbą oskarżenia o kradzież wywieziono na pustynię, sprasowano i przemielono na drobny granulat. To samo zrobiono z nowymi samochodami z fabryki, które nie trafiły jeszcze do salonów! Kto wydał rozkaz? Rząd? Kartel naftowy? Kartel producentów samochodów spalinowych i części do nich (olejów, filtrów itd.)? Na to pytanie starają się odpowiedzieć autorzy filmu „Who Killed the Electric Car”.

Ta sama Globalna Elita która niszczy samochody elektryczne bo zagrażają dochodom ich korporacji poprzez własne mass media głośno krzyczą o wpływie CO2 na efekt globalnego ocieplenia i przekonują, że „coś z tym trzeba zrobić bo w przeciwnym razie czeka nas zagłada”. Co proponują? Zmniejszenie emisji poprzez… wprowadzenie nowego GLOBALNEGO PODATKU!

Pobierz:
http://netload.in/datei55a842ed49222c2d452caeccfbc62f3b/Who.killed.the.electric.car.2006.SUB-PL.DVDRip.RmvBusterS.rar.htm

    « Pobierz film wygodnie »
    używając JDownloader lub FreeRapid Downloader »

    Komentarze

    • 77 napisał(a) dnia 04 cze o godz. 22:48

      hmmm niema dźwięku i napisy działają tylko na początku

    • Adam napisał(a) dnia 05 cze o godz. 16:51

      U mnie dźwięk działa, a napisy były trochę rozsynchronizowane (nie wiem dlaczego). Znalazłem inne, które też pasują na "napisy.info" zrobione przez Sonic

    • Stoner napisał(a) dnia 06 cze o godz. 01:06

      Myślę że samochody elektryczne to całkiem fajny pomysł. Jednak mimo że one same spalin nie wydzielają, wyprodukowany na ich potrzeby prąd tak czy siak będzie się wiązał z podobnym, jak sądzę, zanieczyszczeniem środowiska. Z drugiej strony, gdzie by ten dym nie szedł, dobrze by było żeby się nie ulatniał tuż pod naszymi nosami.

    • Xuzon napisał(a) dnia 06 cze o godz. 14:02

      "wyprodukowany na ich potrzeby prąd tak czy siak będzie się wiązał z podobnym, jak sądzę," włg dokumentu taki samochod jest bardziej wydajny a zanieczyszczenie wypodukowane na prad (nawet z wegla) jest nizsze niz te spowodowane spalinami

    • igrek napisał(a) dnia 08 cze o godz. 04:47

      Xuzon niezrozumiałeś filmu. Masz wiele dostepnych źródeł czystej energi – wiatrowa, słoneczna, tidal energy (ruchy fal morskich) i geotermalna. Koncerny naftowe posiadają patenty na elektryczny samochód itp. i to one chcą żebyś myślał że ropa i węgiel to "jedyne" dostępne i opłacalne źródła energii.

    • MaveRick napisał(a) dnia 08 cze o godz. 23:19

      najsmieszniejsze jest jeszcze to ze GM wlasnie 1 czerwca zbankrutowal. ciekawe co sie stanie z planami EV1. film swietnie ukazuje kno ma jednak wladze (napewno nie wladza:). dobry film. polecam.

    • Xuzon napisał(a) dnia 09 cze o godz. 13:08

      irek dziekuje, ale smiem się nie zgodzić. Przeczytaj jeszcze raz to co napisalem i powiedz mi w którym miejscu się mylę (na podstawie info z dokumentu). Jak Stoner słusznie zauważył po wprowadzeniu elektrycznego samochodu zużycie energii elektrycznej by wzrosło – i teraz pytanie czy produkcja tej energii – (teraz, a nie w niekreślonej przyszłości kiedy energia odnawialna wynosiłaby wiecej niż dotychczasowe 6.8% w USA) nie stworzyłaby więcej zanieczyszczeń skoro jej 40% pochodzi z ropy a 23% z wegla (dane 2005). Zgodnie z tym dokumentem nie, samochod taki produkowałby mniej zanieczyszczeń brutto niż zwykły spalinowy.

    • Stoner napisał(a) dnia 10 cze o godz. 07:27

      Nie traktujmy filmu jak wyroczni. Nie wszystkie dane muszą być ścisłe i pewne. Źródła czystej energii są, tylko trzeba sobie zadać pytanie ile minie czasu gdy człowiek przynajmniej w 70 procentach będzie bazował na takiej energii i czy na przykład wystarczy mu do tego czasu paliw kopalnych. Najgorsze jest to że gdy używamy zarówno ropy naftowej jak i węgla jako paliwa tracimy cenny surowiec do produkcji całej masy różnych produktów, którego ilość na pewno jest ograniczona, a z tego co widać niemalże nikt się tym nie przejmuje. Na dodatek masowo produkuje się jednorazowe barachło, które krótko po kupieniu ma trafić na śmietnik. I tak bez końca.

    • Partyzant napisał(a) dnia 15 cze o godz. 17:23

      Xuzon nie do końca ma racje. Najłatwiej jest wyprodukować energie elektryczna a samochód elektryczny jest niebezpieczny dla takich gigantów jak GM itp. Nie ma eksploatacji olejów, filtrów, można samemu wymienić akumulatory, hamowanie odbywa się często przy pomocy silnika jednocześnie ładując akku. Poza tym nie wiadomo jak by się rozwinął rynek gadżetów takich jak baterie słoneczne, akumulatory itp. Mamy już jakiś obraz tego co by się wydążyło. Minęło już 10lat od wyprodukowania tego auta i wiemy już jak się rozwinęła technologia akkumulatorów i napędów elekrtycznych. to prawda że auto elektryczne ma jedną wadę a mianowicie ładowanie, ale jako drugie auto przyjęło by się na pewno, sam chciałem takie auto robić ale były by kłopoty z zarejestrowaniem. Nie dawno to liczyłem i nie było by tak źle 400km zasięgu bez problemu i tak nie robię więcej niż 100km. Wystarczy sobie zadać pytanie, czemu nie ma hybrydy z wtyczką do kontaktu? bo musisz spalić bęzyne, oszczędność żadna, samochód hybrydowy jest tak skomplikowany że tylko Ainstein go naprawi. Co do samochodu na wodór, samochód na wodór to utopia, jak zarazie to utopia pod względem cenowym i bezpieczęńswem. Jestem fizykiem to wiem jak trudno go przechowywać, jak jest niebezpieczny, wybuchowy i ile trzeba energii i czasu żeby go wyprodukować, a samochód elektryczny to zabawka przy obecnej wiedzy z wieloma możliwościami, wystarczy w kołach zamontować silniki (i już mamy kontrole trakcji, hamulce) trochę elektroniki, trochę akumulatorów i już jest. Problem jest tego typu że lobby paliwowe i państwo nic z tego nie ma.

    • Kozik napisał(a) dnia 15 cze o godz. 22:51

      Oglądałem ostatnio na Planete film "GWAŁTOWNE PRZEBUDZENIE. KATASTROFA NAFTOWA" (A Crude Awakening – The Oil Crash)-opis na stronie kanału. Film jest też dostępny na sieci [RS]. Polecam jego obejrzenie, bo otwiera oczy! Przy obecnym stanie techniki wyprodukowanie przeciętnego samochodu wiąże się ze zużyciem 27-54 baryłek ropy (tworzywa sztuczne, energia, transport części). To samo dotyczyłoby samochodu elektrycznego. Uzależnienie od energii paliw kopalnych sprawia, że zielony samochód elektryczny jest zielony tylko z nazwy. Uważam, że potrzeba najpierw rozwinąć alternatywne źródła energii, a dopiero potem myśleć o zielonej rewolucji na drogach. Samochód elektryczny w przyszłości nie musi być uzależniony od akumulatorów (które są potencjalnie niebezpieczne dla środowiska). Myślę, że wraz z rozwojem infrastruktury możliwe będzie rozwiązanie zasilania np. poprzez niskonapięciowe szyny w jezdni, podzielone na krótkie odcinki i zasilane przez transformatory z trakcji – w miarę ruchu pojazdu. Najprostszym technicznie rozwiązaniem jest pewnie pantograf i trakcja – stosowane w trolejbusach: to już działa, ale estetyki komentować nie trzeba;)

    • Kozik napisał(a) dnia 15 cze o godz. 23:09

      P.S. Wydaje mi się, że zmniejszenie masy pojazdu o akumulatory, które masowo przechowują mniej energii, niż paliwa ciekłe, pozwoliłoby na oszczędność energii, nawet przy uwzględnieniu strat w sieci przesyłowej. @Partyzant i inni Chciałbym przechowywać wodór z przydomowej elektrowni w zbiorniku bezciśnieniowym (odpada problem zwiększonej dyfuzji przez ścianki) – czy ktoś orientuje się, od jakiej objętości trzeba powiadomić "właściwe organy"(i jakie organy)?

    • Partyzant napisał(a) dnia 17 cze o godz. 02:46

      @Kozik, myślę że możesz zapomnieć o tym że ktoś ci da zezwolenie na przechowywanie większej ilości wodoru i zabawę tym. Wracając do tematu, wypuszczając na rynek samochód elektryczny na pewno przyśpieszysz rozwój wielu rzeczy potrzebnych do funkcjonowania tego wynalazku. Świat od dawna cierpi na wstrzymywanie techniki, wynalazków a teraz mamy już nową plagę czyli patenty. Jak ci ktoś opatentuje koło, pasek klinowy i wiele innych gadżetów to już staniemy w miejscu. Wracając do wodoru mogę dać przykład jak bardzo wodór jest niebezpieczny. Przeprowadzałem doświadczenie, do rurki plastikowej o przekroju 5mm i długości 50m wprowadziliśmy 5% wodoru z powietrzem atmosferycznym, po zapaleniu tylko z jednej strony rurka znika w ciągu ułamka sekundy, trzask jest tak głośny i jednocześnie na tak wysokich częstotliwościach co świadczy o szybkości spalania. Nie pozwalają ludziom tankować samemu LPG co dopiero dać im wodór i wmawiać że akumulatory są bardzo niebezpieczne dla środowiska, jak by się miały wylewać na ulice, wybuchać lub coś bardziej absurdalnego… Nie zdziwię się jak napiszą że akumulatory litowo polimerowe są niebezpieczne bo są wybuchowe, jak by nie było to jest bomba, to tak samo można powiedzie że nitrogliceryna w aptece jest niebezpieczna.

    • Kozik napisał(a) dnia 18 cze o godz. 03:35

      @Partyzant Masz rację twierdząc, że trzeba od czegoś zacząć (problem kury i jajka). Sam myślałem o budowie samochodu zasilanego z akumulatora kwasowego, utrzymywanego w stanie naładowania przez "kolaż" z wybrakowanych ogniw fotowoltaicznych, ale teraz mam inne plany. Co do patentów: jeśli dobrze rozumiem zastrzeżenia patentowe, to korzystanie z "wynalazku" jest zabronione tylko jeśli będziesz bezpośrednio czerpał zysk z jego stosowania, ale możesz stosować opatentowane rozwiązanie dla własnych potrzeb. Co do wodoru: wiem, jaki jest niebezpieczny po zmieszaniu w proporcjach stechiometrycznych z tlenem – w podstawówce elektroliza była dla mnie "rozrywką". Naczytałem się też o katastrofach przemysłowych zbiorników gazowego wodoru. Moim celem jest wykonanie zbiornika lekkiego o pojemności max kilku m3, zabezpieczonego elektrostatycznie i chronionego przed czynnikami atmosferycznymi lekką, przewiewną obudową (nieodlatującą). Ew. wybuch nie zmiecie domu, ani połowy miasta. Wodór przy ograniczonym dostępie tlenu potrafi pięknie palić się nie wybuchając – sterowiec Hindenburg nie wybuchł, tylko spłonął. Na mój nos taki zbiornik będzie tańszy w eksploatacji i trwalszy, niż akumulator. Minusem jest niska gęstość energii i "szopka" w ustronnym miejscu na działce. Powodzenia w "walce" z samochodem elektrycznym!

    • Kozik napisał(a) dnia 18 cze o godz. 13:32

      Obejrzałem wreszcie ten film… Mam taką teorię, że producenci samochodu elektrycznego po prostu przetestowali technologię, ale nie zamierzają jej wdrażać, bo teraz na niej nie zarobią. Kto na tym zarobi? Lobby związane z ropą zamierza poczekać z oficjalnym wprowadzeniem samochodów do ostatniej chwili (co zostało powiedziane w podsumowaniu). W tym czasie cena kończącej się ropy podskoczy z 3USD/gal do może 30USD/gal – bardzo wolno. Żaba wrzucona do wrzątku wyskoczy, ale jeśli podgrzeje się ją bardzo wolno-zginie. Jeśli narody będą się burzyć, zawsze można wywołać kryzys, wojnę. Technologia wodoru nic nie zmienia w pozycji firm paliwowych – w obecnej sytuacji wodór w przemysłowych ilościach można pozyskiwać TYLKO Z PALIW KOPALNYCH. Dlatego promują tą technologię! Zastosowanie wodoru jest bardziej energochłonne, niż stosowanie obecnego paliwa. Kiedyś słyszałem, że do PRZEMYSŁOWEJ PRODUKCJI wodoru o ekwiwalencie 1litra benzyny, potrzeba energii 3-4 LITRÓW BENZYNY. To jest kura znosząca złote jajka dla przemysłu paliwowego! Pozyskiwanie wodoru przez elektrolizę przemysłową jest uzależnione od taniej energii – wiatrowej, słonecznej, wodnej. W Londynie widziałem autobus miejski zasilany ogniwami paliwowymi – wtedy wydało mi się to bardzo ciekawe i obiecujące, ale nie wiedziałem, co kryje się za tą "zieloną" technologią. Autobus pojeździł tylko 2 miesiące… Dopiero kiedy nie będziemy używać paliw kopalnych – może za 50lat – wodór może może służyć do napędzania pojazdów (podobnie, jak mój pomysł z szynami w jezdni). Wierzę, że stosowanie akumulatorów jest obecnie najbardziej ekologiczną opcją. @Partyzant Dałeś mi trochę do myślenia z tym wybuchem rurki. Czytałem kiedyś o katastrofie zbiornika w Niemczech, którą spowodował wybuch wodoru w naprawianym rurociągu – z daleka od zbiornika. Stalowy rurociąg na nieszczęście wytrzymał ciśnienie-za to zasuwa przed zbiornikiem-nie. Myślałem wcześniej o stosowaniu cienkich rurek (HDPE), z umieszczonymi wewnątrz siatkami ograniczającymi rozprzestrzenianie się wybuchu (jak w lampie Davy'ego)-tak, by wybuch rozerwał tylko jedną sekcję, ale muszę to dopracować i sprawdzić. Nie boję się zapalenia czystego wodoru – choć to, że pali się bezbarwnym płomieniem może być potencjalnie niebezpieczne.

    • Partyzant napisał(a) dnia 20 cze o godz. 20:35

      Mówiąc krótko, prąd jest niebezpieczny dla państwa bo nie da się na niego nałożyć akcyzy, podatków, poza tym istnieje możliwość ładowania takiego auta wiatraczkiem lub słoneczkiem a to się w orlenie nikomu nie podoba…

    • Kozik napisał(a) dnia 21 cze o godz. 03:38

      …podobnie, jak jazda na oleju z frytek. Teraz wszystko jasne.

    • Partyzant napisał(a) dnia 24 cze o godz. 02:19

      Wracając do napędu elektrycznego. Silnik elektryczny ma jedna zasadnicza przewagę na silnikiem spalinowym, sprawność i korzystanie z energii. Silnik spalinowy musi spalić taka ilość paliwa jaką ma pojemność skokową czyli jak silnik ma np 2,5l i 200KM to spali ileś tam litrów paliwa nie zależnie od tego czy jedziemy czy stoimy. Do jazdy na prostej autostradzie (jak chcemy się po prostu kulać 80km/h) nie potrzeba nam 200KM tylko np 21KM, do tego dochodzi sprawność silnika spalinowego która jest kiepska około 30%. Natomiast w silniku elektrycznym pobieramy tyle energii ile potrzebuje w danej chwili pojazd, dużo lepsza sprawność powoduje że nie potrzebujemy 200KM czyli 150KW. Do tego dochodzą nowe akumulatory polimerowe które są imponujące jeśli chodzi o gabaryty, pojemność, mniej więcej paczka papierosów i 1kWh. Pozostaje nam problem szybkiego ładowania. Przejechanie 600km na prądzie to grosze, jakieś 6zł. Dobry silnik elektryczny kosztuje 5000zł a dobry spalinowy 40000zł. Akumulatory kosztują 40000zł a bak plastikowy 400zł. Jeżeli chodzi o przechowywanie wodoru, to jedną z metod jest jego rozpuszczanie (tak rozpuszczanie – to jeden lub też jedyny przykład roztworu ciała gazowego w ciele stałym), w tzw gąbce palladowej czyli w metalicznym palladzie. Pierwiastek ten w stanie metalicznym wykazuje ta niespotykana właściwość iż absorbuje ogromne ilość wodoru. Problem polega na tym iż pomimo że pallad posiada doskonałe właściwości absorbujące to jest na tyle drogi, że cena ilość palladu potrzebnej do zmagazynowania ilości palladu równoważnej bakowi standardowego paliwa oscylowała by około miliona dolarów. Są też inne sposoby magazynowania wodoru. Węglowe nanorurki o średnicy około 2 nm magazynują wodór w porach rurek i w przestrzeniach międzyrurkowych. Mechanizm magazynowania wodoru jest podobny jak w przypadku wodorków, natomiast uzyskuje się znacznie wyższe ilości zmagazynowanego w ten sposób wodoru względem ciężaru nanorurek. Węglowe nanorurki mogą zmagazynować wodór w ilości do 65% swojej własnej wagi. Wg amerykańskiego ministerstwa energetyki, nanorurki magazynujące wodór w ilości 6,5% swojej własnej wagi nadają się do praktycznych zastosowań w transporcie. Szklane mikrosfery. Niewielkie puste w środku szklane kulki mogą być stosowane do przechowywanie wodoru w bezpieczny i długotrwały sposób. Szklane kulkipodgrzewa się, co zwiększa przepuszczalność ich ścianek i pozwala na wniknięcie sprężonego wodoru do ich wnętrza. Następnie kulki oziębia się i wodór zostaje zamknięty w ich wnętrzu. Kolejne podgrzanie kulek powoduje uwolnienie wodoru. Mikrosfery są bezpieczne i pozwalają na utrzymanie wysokiej czystości wodoru. Tylko że to wszytko drogie lub w fazie wynalazku…

    • Kozik napisał(a) dnia 28 cze o godz. 16:50

      Czytałem o polskich pracach nad procesem fotosyntetycznego uzyskiwania metanolu w kędzierzyńskich "Azotach". To jest alternatywa (i poważna konkurencja) dla paliw kopalnych i wodoru. Obawiam się jednak, że naftowa konkrencja nie śpi, a cały projekt zostanie pogrzebany pod kłótniami na arenie politycznej (może celowo). Rząd zamiast przeznaczyć 100mln na wdrożenie procesu przemysłowego i polepszenie sytuacji ekonomicznej kraju, pewnie przyzna 100mln na odprawy dla zwalnianych pracowników.

    • Kozik napisał(a) dnia 28 cze o godz. 17:00

      P.S. Mam pełną świadomość ułomności silników spalinowych (cykl Carnot'a oferuje mniejszą wydajność, niż korzystanie z silnika elektrycznego), ale muszę też przyznać, że w tej chwili oferują największą wygodę użytkowania. Sprawa fotosyntezy metanolu może być dyskusyjna, ale z tego, co czytałem, cena wyprodukowania litra benzyny po uwzględnieniu wszystkich kosztów, wyniesie kilkanaście-kilkadziesiąt groszy, co jest kwotą zbliżoną do obecnej ceny benzyny (bez akcyzy, podatków itd.). Jeśli paliwo będzie produkowane w Polsce, to dzięki eksportowi wzmocni się polska gospodarka.

    • alterkinomaniak napisał(a) dnia 13 lis o godz. 01:19

      Poprawna wersja napisów dostępna w napi-projekt.

    • sober napisał(a) dnia 29 lis o godz. 12:38

      Mirror na przeklej.pl, tak w razie czego ;)

      http://www.przeklej.pl/plik/who-killed-electric-car-rar-0005lmajs56n

    • SKOLMAN_MWS napisał(a) dnia 22 mar o godz. 04:48

      http://video.google.pl/videoplay?docid=-125761700566501760

    • Club napisał(a) dnia 02 kwi o godz. 00:28

      http://hotfile.com/dl/7422289/74a1e04/Who.killed.the.electric.car.2006.SUB-PL.DVDRip.RmvBusterS.rar.html

    Manifest

    Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, poniewaź obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

    Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

    Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".