Kuba. Afrykańska odyseja
Kraj: Francja
Rok produkcji: 2006
Reżyseria: Jihan El-Tahri
Czas trwania: 59 minuty
Język: Polski lektor
Opowieść o zimnej wojnie na kontynencie afrykańskim oraz o kubańskich oddziałach guerillas, wspierających rewolucję na Czarnym Lądzie.
We wczesnych latach 60. XX wieku w Afryce ścierały się cztery siły, reprezentujące odmienne i wrogie sobie interesy. Rosjanie usiłowali zwiększyć swoje wpływy na kontynencie afrykańskim, podobnie jak Stany Zjednoczone, by czerpać z jego naturalnych bogactw. Byłe imperia próbowały odbudować swe dawne kolonie, podczas gdy młode siły narodowe walczyły o utrzymanie niedawno odzyskanej niepodległości. Rewolucjoniści afrykańscy tacy, jak Patrice Lumumba, Amilcar Cabral i Agostinho Neto wezwali na pomoc kubańskie partyzanckie oddziały militarne guerillas, które przez lata miały ich wspierać w bronieniu haseł i ideałów internacjonalizmu.
Seria „Kuba. Afrykańska odyseja” opowiada o latach 1961-89 i roli Fidela Castro na Czarnym Lądzie, walce Che Guevary o wolność Konga czy zwycięskiej bitwie w Cuito Cuanavale w Angoli.

/?php bloginfo('name'); ?>













AniaD napisał(a) dnia 09 cze o godz. 21:26
Inna strona Fidela Castro, inne spojrzenie na Kubę i na stosunek USA (przynajmniej kiedyś) do państw nie tylko trzeciego świata; krytyka egoizmu politycznego, pochwała czegoś, co jest niezauważalne i czytane zupełnie inaczej. Poprawna interpretacja filmu powoduje wątpliwości przy jednoznacznej ocenie postaci Fidela Castro, Che oraz kubańskiej polityki, chociażby zagranicznej. Poza tym, jeżeli kogoś nudzi polityka, ten film nie pomoże.
RAF napisał(a) dnia 18 cze o godz. 15:21
świetny dokument
Kozik napisał(a) dnia 19 cze o godz. 16:51
Film łączy się z innym dokumentem: "Fidel – The Untold Story". USA zarzucało Fidelowi konszachty z diabłem (czytaj: z czerwoną Rosją), ale zastanawiam się, jak rząd USA wyobrażał sobie istnienie Kuby ograniczonej embargiem wprowadzonym przez samo USA. Dla mnie najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że Mandela nie odwiedził najpierw USA: wspaniałego kraju, walczącego o wolność i demokrację na całym globie. Wybrał Kubę: mały kraj, potępiany przez USA, zniewolony socjalizmem i próbujący to zniewolenie rozlać po Afryce. Kraj, w którym ludziom żyje się tak źle pod panowaniem tyrana Castro, że wszyscy na pewno uciekli już do USA na czymkolwiek, by żyć a amerykańskim śnie. Mam nadzieję, że Kuba wytrwa bez amerykańskiej "demokracji" – na złość kapitalistycznemu monopolizmowi!
Krzysiek napisał(a) dnia 25 cze o godz. 17:19
Lumumba nie wzywał na pomoc oddziałów kubańskich tylko Castro wysłał doradców wojskowych aby wspomóc zwolenników Lumumby, którzy wywołali zbrojne powstanie po zamordowaniu Lumumby w 1961. Co to za potworek słowny "kubańskie partyzanckie oddziały militarne guerillas"???!!! Kuba wspierała ruchy narodowowyzwoleńcze w Afryce personelem militarnym od doradców po regularne oddziały wojskowe. Czasami jak się czyta opisy tych filmów to włosy dęba stają… Co do Mandeli wprost powiedział, iż jest wdzięczny Castro za pomoc i wsparcie jakiego Kuba udzielała walczącemu z apartheidem ANC. W tym samym czasie USA za prezydenta Reagana i Busha seniora uważały ANC za organizację terrorystyczną i po cichu wspierały reżim apartheidu.