Obietnica zmarłym
Kraj: Kanada
Reżyseria: Peter Raymont
Scenariusz: Ariel Dorfman
Rok produkcji: 2007
Czas trwania: 91 minuty
Język: Polskie napisy
Głównym bohaterem filmu jest Ariel Dorfman, ceniony chilijski pisarz i scenarzysta, który dorastał w Stanach Zjednoczonych i Chile. Ma na swoim koncie między innymi głośną sztukę „Śmierć i dziewczyna”, zekranizowaną w 1994 roku przez Romana Polańskiego. W okresie rządów Salvadora Allende Dorfman był doradcą kulturalnym prezydenta. Od 11 września 1973 r., gdy wskutek puczu wojskowego władzę przejął generał Augusto Pinochet, pisarz, jako jego przeciwnik polityczny, był skazany na pewną śmierć. Jednak udało mu się przeżyć. I jak sam mówi, przeżył właśnie dlatego, aby móc kiedyś opowiedzieć światu o wydarzeniach z tamtego czasu.
Okres dyktatury Pinocheta był dla niego, tak jak dla wielu innych Chilijczyków, mrocznym czasem terroru i zniewolenia. Dorfman wraca po latach do kraju, odnajduje historie ludzi, których ten system zniszczył i niejako przywraca ich do życia. Powraca też wspomnieniami do własnej przeszłości. Ten osobisty portret zyskuje uniwersalny wymiar. Staje się opowieścią o wielkiej historii, która zmienia losy jednostek i o pamięci, bez której nie można budować przyszłości. Jest to też wspaniała lekcja pokory wobec świata, na który często nie mamy wpływu, a przede wszystkim – piękna historia o przebaczeniu.

/?php bloginfo('name'); ?>













Andrew napisał(a) dnia 02 mar o godz. 14:35
Za Pinocheta bylo tak zle. Ze mial 80% poparcie spoleczne, a ostatnie wybory prezydenckie wygral czlonek jego gabinetu. Ten film to stek klamstw. Allende nie znal sie na gospodarce i zniszczyl kraj. To Pinochet zapraszajac do wspolpracy ekonimostow ze szkoly Chicagowskiej odbudowal i wywindowal gospodarke chilijska.
Tomasso napisał(a) dnia 02 mar o godz. 17:13
Andrew, zapomniałeś dodać, że poparcie ZASTRASZONEGO społeczeństwa, które doskonale wiedziało, co znaczy opór wobec neoliberalnej, antydemokratycznej polityce reżimu wojskowego Pinocheta (morderstwa, porwania, tortury). O skutkach gospodarczych polityki Pinocheta, który kierował się wskazaniami szkoły „chicagowskiej” możesz poczytać tutaj:
http://cia.bzzz.net/bajka_o_chile_zlych_lewicowcach_i_dobrym_mordercy
No, ale czego nie zrobi się dla „wyższych celów”? Nie ważne, że to reżim, ważne że to „nasz” reżim, nie Andrew?
———————————————————-
Wprowadzona w 1975 r. przez rząd Chile terapia szokowa zmniejszyła inflację do znośnych rozmiarów kosztem zwiększenia bezrobocia z 9,1% do 18,7% w latach 1974-75. To wzrost bezrobocia porównywalny z okresem wielkiego kryzysu w latach 30tych w USA. Odnotowano spadek produkcji o prawie 13%, co było najpoważniejszym kryzysem w historii Chile od 40 lat. Aby zapobiec politycznym konsekwencjom terapii szokowej, reżim Pinocheta rozpoczął kampanię terroryzowania i mordowania przeciwników politycznych.
W połowie 1976 r. ekonomia powoli zaczęła się podnosić z kolan. Tzw. „cud ekonomiczny”, którym tak bardzo się zachwycają prawicowi wielbiciele morderców, trwał od 1978 do 1981 r. W tym okresie wzrost ekonomiczny wynosił 6,6% , zniesiono wszelkie ograniczenia na zagraniczne inwestycje i pożyczki, a 480 państwowych przedsiębiorstw utworzonych w czasie trwania prezydentury Allende lub wcześniej sprywatyzowano lub zlikwidowano.
Problem polega na tym, że analizy ekonomiczne tego okresu pomijają jeden bardzo prosty fakt: a mianowicie, że wzrost gospodarczy po okresie głębokiego załamania ekonomii jest tym szybszy, im głębsze było załamanie. Np. wzrost gospodarczy w USA po wyjściu z Wielkiego Kryzysu wynosił 14% w 1936 r., ale działo się tak tylko dlatego, że gospodarka wychodziła z tak głębokiego dołka (negatywny wzrost rzędu 13% w roku 1931).
Tzw. “cud ekonomiczny” w Chile polegał wyłącznie na tym, że zwolnieni pracownicy powrócili na swoje stare miejsca pracy. Jeżeli spojrzymy na wskaźniki wzrostu w długim okresie okaże się, że Chile miało przedostatni wynik jeśli chodzi o wzrost ekonomiczny w całej Ameryce Łacińskiej w latach 1975-80. Gorzej funkcjonowała tylko gospodarka Argentyny.
Globalizacja rynku Chile spowodowała, że kraj stał się całkiem bezbronny wobec międzynarodowych kryzysów. Kryzys z 1982 r. uderzył w Chile silniej, niż w jakikolwiek inny kraj Ameryki Łacińskiej. W wyniku kryzysu nie tylko wyschły zagraniczne źródła kapitałowe, ale Chile musiało zapłacić horrendalne odsetki od zaciąganych bez opamiętania kredytów. W 1983 r. gospodarka Chile była w ruinie, a bezrobocie sięgnęło 34,6%. Produkcja przemysłowa spadła o 28%. Gdyby nie interwencja państwowa, największe grupy finansowe w kraju doznałyby całkowitej plajty. Neoliberałowie nie zawahali się sięgnąć po pieniądze podatników, by uratować interesy prywatnych firm. Jednak w okresie prosperity nie pomyśleli o tym, by podzielić się z podatnikami zyskami płynącymi z tych samych firm.
Program wyciągnięcia Chile z beznadziejnej sytuacji zaproponowany przez MFW był drakoński: Chile musiało zagwarantować zwrot całego długu (7,7 mld USD). Kosztem pakietu pomocy miało być 3% produktu narodowego brutto przez następne 3 lata. Te koszta – rzecz jasna – zostały pokryte przez podatników. Jak w każdym systemie „wolnorynkowym”, koszta prywatnych inwestycji są pokrywane przez podatników, a zyski z państwowych firm trafiają do rąk prywatnych przedsiębiorców.
Po zaakceptowaniu warunków MFW, ekonomia Chile zaczęła powoli odzyskiwać formę. W latach 1986-89 znowu doświadczyła dużego wzrostu, rzędu 7,7%. Jednak tak jak poprzednio, wzrost nie był związany z wzrostem potencjalnej produktywności, a jedynie polegał na odzyskaniu poprzednich mocy produkcyjnych, dostępnych przed kryzysem. W 1989 r. produkt krajowy brutto na mieszkańca był wciąż o 6% niższy niż w 1981 r.
Na czym więc polegał “fantastyczny wzrost ekonomiczny” w epoce Pinocheta? W latach 1972-87 produkt narodowy brutto na mieszkańca spadł o 6,4%! W 1993 r. PKB na głowę mieszkańca wynosił 3170 USD. W przeliczeniu na wartość dolara w 1973 r. PKB na głowę mieszkańca wynosiło wtedy 3600 USD! Tylko pięć krajów w całej Ameryce Łacińskiej miało gorsze PKB w czasach rządów Pinocheta!
Warto więc było złożyć tysiące ofiar na ołtarzu doktryny faszystowsko-neoliberalnej!
———————————————————-
Sfajros napisał(a) dnia 03 mar o godz. 00:26
Rozmawiałem ostatni ze studentami z Chile. Na samo wspomnienie o Pinochecie robi im się niedobrze. Czyjść dziadek zginął przez ten prawicowy rząd, kogoś wujek nigdy się nie znalazł…
Oczywiście ostatnie wybory wygrał człowiek prawicy, ale warto też wziąć pod uwagę, że ustępująca Michelle Bachelet cieszy się dużym poparciem i tylko z powodu konstytucyjnych ograniczeń nie mogła startować w wyborach ponownie. Niestety na lewicy nie znalazł się kandydat, który cieszyłby się podobnym poparciem.
Dr Roman Konik nie jest pod tym względem autorytetem. Trudno, aby będą skrajnym prawicowcem i fanatycznym katolikiem wypowiadał się nieprzychylnie o Pinochecie.
a napisał(a) dnia 04 mar o godz. 01:52
tutaj trochę faktów. nie wiem jak było naprawdę, ale jedno jest pewne -jeszcze nigdy lewakom nie udało się stworzyć silnej gospodarki! zawsze skazywali ludzi na nędze i upodlenie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Chilijski_cud
Sfajros napisał(a) dnia 04 mar o godz. 07:21
Spokojnie. Kiedyś nam się uda. Ale to po waszym trupie. :)
Hans napisał(a) dnia 04 mar o godz. 14:57
Myślę, że spieranie się o Pinocheta oparte o jakikolwiek dane czy to ekonomiczne czy socjopolityczne jest w Polsce bezskuteczne. Zwolennicy Pinocheta kompletnie nie rozumieją historii i doświadczeń Chile, Ameryki Łacińskiej a źródłem całego sporu jest nie co innego jak historia i doświadczenia polski. Mentalność walki z komunizmem pod kościelnymi sztandarami, cała symbolika i martyrologia, która się z tym wiąże. Jak mają zareagować na prawdę o Pinochecie osoby wychowane w duchu bandyckiego patriotyzmu, poświęcenia dla ojczyzny, honoru i walki z komuną ? Mają dwa wyjścia. Zakwestionować wszystkie wpajane im wartości przyjmując prawdę o Pinochecie co poskutkuje rozpadem ich jako „kompletnych” osobowości, popadnięciem w sprzeczności. Słowem popadnięcie w to wszystko co zmusza nas do poszukiwania nowej drogi. Drugim wyjściem jest zachowanie swojej osobowości, systemu wartości i wybielenie Pinocheta co oczywiście wiąże się z popadnięciem w wręcz fanatyczny zachwyt do jego osoby, uznanie go za zbawcę chrześcijańskiej cywilizacji.
Identyczny z przedstawionym jako drugi sposób myślenia prezentował Pinochet. Jego wiedza o ekonomi była zerowa jednak jedno wiedział na pewno – wszystko musi być inaczej niż za Allende. Uwierzył we wszystko co przedstawili mu Chicago Boys. Początek dyktatury to największy spadek zatrudnienia w historii Chile 1/5 pracujących plus spadek płac o 2/3, spadek produkcji o 1/4, całkowite wykluczenie chłopów. Później lata 70, spadek inflacji, szał konsumpcyjny. Rośnie dochód państwa wyliczany z miliardowych zysków wąskiej elity, reszta społeczeństwa pracuje niczym niewolnicy za marny grosz. Lata 80 utopia wolnego rynku, hulaszczy elit kończy się potężną recesją w 82 roku, która dotknęła całą Amerykę Łacińską, jednak Chile najmocniej. Chile ratuje nie niewidzialna ręka rynku a interwencja rządu. Długi prywaciarzy spłacać miało całe społeczeństwo. Po zamachu stanu przez Pinocheta odbudowanie poziomu PKB z czasów Allende zajęło 15 lat. Prawicowi decydenci czyt. przedsiębiorcy wspierani przez USA za Allende m.innymi spekulowali cenami żywności, podburzali do strajków co skutkowało niewielkim osłabieniem gospodarczej niestabilności.
a napisał(a) dnia 04 mar o godz. 16:53
„Mentalność walki z komunizmem pod kościelnymi sztandarami, cała symbolika i martyrologia, która się z tym wiąże. Jak mają zareagować na prawdę o Pinochecie osoby wychowane w duchu bandyckiego patriotyzmu, poświęcenia dla ojczyzny, honoru i walki z komuną”
ja z komuną nie walczyłem, nie jestem wieżący i nie uważam się za patriotę…itd ,ale jedno wiem Lewica to wyzysk biedoty pod sztandarami jej obrony !wszędzie działa to tak samo
Hans napisał(a) dnia 04 mar o godz. 20:43
Pisząc o walce z komuną i antykomunistycznej mentalności mam na myśli szczególny typ ukształtowania jednostki, która rzuca się w objęcia wszystkiego co diametralnie różne od komunizmu. W polsce postawa pro kapitalistyczna, neoliberalna jest silnie podbudowana tzw. antykomunizmem, który obecnie przejawia się np. w podejściu do transformacji ustrojowej. Wątpię by Twoje poglądy pro kapitalistyczne zostały zesłane Ci z nieba w formie oświecenia. Zostały ukształtowane pod wpływem panującego systemu społecznego, kultury itd.
Ciekawy jestem skąd czerpiesz taką wiedzę, nie przedstawiasz żadnych argumentów. W tak ahistoryczny i apolityczny sposób każdy może udowadniać co tylko zechce. Wy nie musicie wierzyć w boga, wasza niepoparta argumentami, irracjonalna wiara w wolny rynek przewyższa zwyczajną religijność.
a napisał(a) dnia 04 mar o godz. 23:13
Skoro ja nie podaję argumentów, to chociaż ty pokaż przynajmniej jeden kraj rządzony przez czerwonych w którym ludzie nie są biedni i nieupodleni.
Ps. Polska współczesna jest krajem rządzonym przez lewaków, bo 1) istnieją bardzo wysokie podatki 2)szkolnictwo, służba zdrowia, są państwowe i obowiązkowe 3) istnieje przymus ubezpieczenia się w ZUS … nie mogę rozwijać wypowiedzi bo budowa tej strony nie pozwala :(
Hans napisał(a) dnia 05 mar o godz. 15:41
Trochę opadły mi ręce i zwątpiłem w sens dyskusji, ale… niech będzie. Od razu uprzedzam, że nie będę zagłębiał się w temat, budował analiz bo to zwyczajnie nie ma sensu w starciu z religijną „racjonalnością”.
Najpierw kwestia Polski. Publiczne szkolnictwo, służba zdrowia, ubezpieczenia społeczne to także część programów liberalnych. Państwo socjalne służy przede wszystkim do reprodukcji siły roboczej, która z kolei służyć ma kapitalistycznemu wzrostowi. Dla większości lewicowców jednym z większych paradoksów wolnego rynku jest jego niemożność funkcjonowania bez udziału państwa, interwencji. Polska jest krajem, który zmierzy nieustannie w kierunku ostrzejszej wersji liberalizmu – neoliberalizmu. Oczywiście mamy publiczną opiekę zdrowotną, edukację, ubezpieczenia tylko, że: służba zdrowia jest regularnie osłabiana co jest późniejszym przyczynkiem do jej prywatyzacji, najnowszy raport dot. stanu edukacji w polscę zakłada praktyczną jej komercjalizację (Pytanie tylko jak szybko to nastąpi), coraz większy udział w społecznych ubezpieczeniach stanowi filar OFE (obecnie chwilowe zachwianie tej tendencji spowodowane deficytem). Kapitaliści doskonale zdają sobie sprawę, że znosząc lub obniżając podatki fundusze pochodzące z nich trzeba będzie uzyskać w inny sposób. Jest nim obniżenie realnych dochodów, świadczeń socjalnych (cóż za paradoks! – spadające realne dochody powodują spadek konsumpcji) nie wspominając o całej reszcie – zwiększonej fali wyzysku pracowników w imię generowanego przez przedsiębiorców zysku itd. Prawdziwi kapitaliści znakomicie zdają sobie z tego sprawę jednak Wy – omamione cielęta już nie, jednak to wy i my odczujemy ich rosnący dobrobyt kosztem obniżenia warunków naszego życia. Łatanie dziury budżetowej poprzez prywatyzację to także lewackie działania ? Polecam zapoznać się przynajmniej ze znaczeniem terminu lewica w jakiejś encyklopedii bo chyba nawet takiej wiedzy u Ciebie brak.
Obecnie nie istnieje żaden kraj rządzony przez „czerwonych”, historycznie mógłbym wskazać Ci wiele takich przykładów jednak najpierw musiałbyś zdać sobie sprawę z faktu, że wolność nie ma swojego końca, nie jest procesem skończonym. Dlatego jako lewicowiec nie uważam, by jakiekolwiek państwo bądź zinstytucjonalizowana forma nawet lewicowych postulatów mogła zapewnić rzeczywistą wolność, dostatniejsze życie zapewne tak. Nigdy nie zrozumiesz lewicowości myśląc „demokratycznymi” kategoriami zakładającymi koniec historii, ostateczną formę w jakiej zamknie się ludzkość. Powiem Ci czym jest kapitalizm – dyktaturą, wsteczniactwem. To ciągle lekko przekształcona forma kontroli i wyzysku większości przez mniejszość rodem z XVI wieku, w którym niestety nadal tkwicie. Pytanie tylko jak długo reszta ludzkości, szczególnie ta z 3-go świata znająca prawdziwe oblicze kapitalizmu zechce w, nim tkwić razem z wami. Zapamiętaj tylko, tyle że każdy system społeczny ma swój kres wraz z rozwojem społecznym czy technologicznym.
PS: Podejrzewam, że jak większość młodych neoliberałów w polsce nie masz pojęcia o roli fordyzmu czy chociażby 68 roku na ukształtowanie się obecnej formy kapitalizmu. O zdobyczach społecznych, których degradacja umożliwiła egzystencję mitu o niewidzialnej ręce rynku. Michnik przynajmniej wymyślił swoją interpretacje tych przemian, wam wystarczy odmówienie kilku zdrowasiek przed ołtarzem Friedmana, Smitha, Pinocheta bądź kogo tam jeszcze uważacie za zbawce ludzkości.
a napisał(a) dnia 05 mar o godz. 18:13
Skoro mógłbyś wskazać wiele takich krajów rządzonych przez czerwonych w którym udało się wdrożyć te wasz infantylne idee i ludzom żyło się przyzwoicie to podanie jednego nie nastręczy zapewne trudności. Dlatego ponawiam prośbę o podanie takiego kraju.
Ps. Napisz przy okazji ile ludzi będzie trzeba wymordować by zapanował ten lewicowy błogostan
(jak na razie jesteście na pierwszym miejscu w rankingu zbrodniarzy wszechczasów)
Sfajros napisał(a) dnia 06 mar o godz. 07:46
Wymordujemy tylu, ile trzeba. O to się nie martw.
a napisał(a) dnia 06 mar o godz. 10:20
Masz prosiaczku świadomość, że nawoływanie do zbrodni jest przestępstwem?
Ps. Kiedyś zespół apatia śpiewał tekst o młodych faszystach, między innymi o tym, że są to gówniarze i że im to wkrótce minie – z wami dzieci będzie podobnie
Mógłby ktoś kompetentny napisać mi gdzie mogę znaleźć spójny wykład waszej cudownej ideologii ? z góry dziękuję za linki :)doktryny
Hesław napisał(a) dnia 06 mar o godz. 10:22
Sfajros wybiera się na rekonstrukcję bitwy pod Grunwaldem?
Sfajros napisał(a) dnia 08 mar o godz. 04:47
Głupio gadasz, więc głupio Ci odpisuje. Sam zacząłeś z tym mordowaniem.
Wydaje mi się, że nie ma tutaj wspólnej ideologii. To nie kościół katolicki. Administrator pewnie ma swój pogląd na świat, ja mam swój. Nie ma tutaj żadnego kanonu książek, które należy przeczytać. Nie ma też doktryny. Przykro mi.
I skoro nie masz nic mądrego do powiedzenia, tylko wykrzykujesz o mordowaniu, o tym ile to niby czerwoni wymordowali, i inne takie populistyczne bzdury, to przestań nam truć.
a napisał(a) dnia 08 mar o godz. 22:26
„inne takie populistyczne bzdury”
Wspominanie o zbrodniach to dla ciebie są populistyczne bzdury? :( Autorzy tych zbrodni też mieli szczytne idee i chcieli uszczęśliwiać ludzi podobnie jak Wy
Hesław napisał(a) dnia 08 mar o godz. 23:27
Film jest głęboki i mądry, a postać Ariela Dorfmana godna najwyższego szacunku. Za szczerość, humanizm i umiejętność przebaczania. To rodzaj autobiografii, dokumentalnego eseju o człowieku, pamięci, historii, polityce i wygnaniu… Pięknie opowiedziany, bez krzykliwej ostentacji i populistycznych chwytów.
Za parę dni, z przyjemnością, obejrzę go raz jeszcze.
I tylko skąd te komentarze – jakby zupełnie gdzieś mimo filmu. To już „uroki” internetu. Przyszedł troll, puścił bąka, niektórzy próbowali wietrzyć, ale smrodek pozostał.
Andrew napisał(a) dnia 15 mar o godz. 12:34
Ciekawe ze Allende, w swojej pracy zawarl wiele antysemickich komentarzy;]
Andrew napisał(a) dnia 15 mar o godz. 12:37
Heslaw co do Twojej uwagi to zauwaz ze Dorfman pisal do tego scenariusz. Hilter tez pewnie pieknie i wzruszajaco przedstawilby siebie w swoim filmie o sobie.
Hesław napisał(a) dnia 16 mar o godz. 00:19
Cóż, Andrew, niedawno wpadłem (przy okazji innego filmu) w polemikę ogólnie mówiąc na temat lewicowości jako takiej. Stałem na stanowisku, że lewicowość ma głębszy sens i jest potrzebna choćby dla równowagi (tak jak prezydent Lech W., gdy swego czasu wzmacniał „lewą nogie”) . Mój oponent oczywiście był przeciwny, próbował mi moje zbłądzenie wyperswadować, przywołał największych morderców świata i nazwał ich socjalistami i w ogóle sprawiał wrażenie daltonisty, nie odróżniał kolorów, odcieni, nie widział różnic między Kuroniem, a Stalinem, i wszystko co z przedrostkiem „socjal” kojarzył z kolektywizmem, co w rezultacie zawsze dawało mu totalitaryzm itd, itp. I wiesz, sądzę, że z Tobą byłoby podobnie. Napisalibyśmy dużo okrągłych zdań, każdy przedstawiłby swoje argumenty ku uciesze ty swojego, ja swojego grona kibiców. I na koniec obaj pozostalibyśmy przy swoim zdaniu. Myślę, że nawet byśmy się nie powyzywali, bo jesteśmy już na to za starzy i (jak to nam się nieraz wydaje) za mądrzy – w rezultacie cała ta nasza ideowa sprzeczka byłaby śmiertelnie nudna.
Chcesz tego? Bo ja nie.