Rozmowy – wywiad z Piotrem Ikonowiczem

ikonPrezentowany materiał jest wywiadem z cyklu „Rozmowy” przeprowadzonym przez Krzysztofa Skowrońskiego (Radio Wnet) z Piotrem Ikonowiczem. Obszerny, półgodzinny wywiad na temat „niewidzialnej” polskiej biedy, ukrytej za parawanem neoliberalnej propagandy sukcesu.

„W Polsce nie ma sukcesu gospodarczego, jest za to olbrzymia cena, którą społeczeństwo musi płacić, by Tusk mógł się pochwalić. To znaczy jest wzrost i rośnie cierpienie. To się dzieje za cenę tego, że ludzie, których jeszcze nie zwolniono biorą na siebie pracę już zwolnionych, pracują w wydłużonym okresie czasu, za minimalne stawki. Godzina pracy w Polsce, kosztuje mniej niż w Brazylii, która jest krajem Trzeciego Świata.” – mówi Piotr Ikonowicz, wyjaśniając ciężką sytuację, w jakiej znajduje się coraz więcej polskich rodzin. Lider Nowej Lewicy,działacz społeczny, współzałożyciel i prawnik Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.Przypomina przy tym tradycyjne postulaty socjalistów: 8 godzin pracy, 8 godzin wypoczynku, 8 godzin snu.

Jak informują na swojej stronie działacze KSS: Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej to stowarzyszenie, niosące pomoc ludziom, którzy przegrywają z systemem, bo są biedni, nie znają prawa, nie radzą sobie w życiu bo nie wytrzymują tempa jakie narzuca wyścig szczurów. Stają się bezradni, bo ich usiłowania spełzają na niczym, bo odsetki od odsetek kredytów, nie zapłaconych rachunków nie znajdują pokrycia w nędznej i nieregularnie wypłacanej pensji.

download

Komentarze

  • Mandela93 napisał(a) dnia 11 gru o godz. 23:49

    Ikonowicz kontratakuje , według mnie nie często się zdarza by na wp pojawiała się osoba o poglądach socjalistycznych , mówi niewygodne żeczy dla liberałów i konkretnie .
    Gratulacje !

  • Szefowa napisał(a) dnia 12 gru o godz. 09:37

    Ten film to kompromitacja polskich socjalistów. Nie liczyłam na wiele, ale na pewno nie na taką ignorancję i banialuki. Pani/Panu powyżej gratuluję znajomości ortografii.

  • Henry napisał(a) dnia 12 gru o godz. 14:01

    Pomijając osobiste sympatie czy antypatie do osoby Ikonowicza, punkt widzenia przez niego przedstawiony jest przez polskie media permanentnie pomijany. Kilkukrotnie mogliśmy zobaczyć wypowiedzi Ikonowicza np. w TVN 24 trwające ok 5 minut ( Żadne poglądy godzące w obecny konsensus nie mają szans okazać się zrozumiałe nie mówiąc już o zdobyciu poparcia nie mogąc być rozwinięte a wiadomo, że przez 5 min można mówić tylko ogólnikami) Ten wywiad pozwala już przeciętnemu widzowi zapoznać się i utożsamić lub nie z danym punktem widzenia (oczywiście także w bardzo ograniczony sposób). Miałem okazję przedstawić wywiad kilku osobom i wniosek jest wspólny – prawie każdemu przeciętnemu obywatelowi tego kraju bliższy jest punkt widzenia Ikonowicza niż neoliberalne slogany redaktora, którego pióro kosztowało więcej niż miesięczny dochód większości polaków. Wyalienowanie redaktora aż bije po oczach.

  • Szef napisał(a) dnia 12 gru o godz. 14:27

    „Ten film to kompromitacja polskich socjalistów. Nie liczyłam na wiele, ale na pewno nie na taką ignorancję i banialuki. Pani/Panu powyżej gratuluję znajomości ortografii.”

    Gwarantuje Ci, że to co słyszysz codziennie w mediach choćby w temacie ekonomi to o wiele większe banialuki, nie wspominając już o sloganach wypowiadanych przez redaktora. Jak kolega wyżej uważam, że Ikonowicz przy nim to szczyt rozsądku i realizmu. Ekonomia nie jest nauka ścisłą i większość dojrzałych politycznie ludzi przestaje mówić w niezrozumiałym dla większości ludzi ekonomicznym bełkocie bo zdaje sobie sprawę z tego iż alternatyw jest niezliczenie wiele a ludzie, którzy obecnie dyktują co jest ekonomicznie racjonalne i uzasadnione są tak daleko rzeczywistości jak to tylko możliwe.

  • tomasso napisał(a) dnia 12 gru o godz. 14:31

    Wrzucę kilka swoich uwag:
    1. Ikonowicz w przeciwieństwie do kanapowych intelektualistów, mówi prostym, życiowym językiem. Język ten z zasady rozdrażnia klasy intelektualne (m.in. neoliberalne), które w przeciwieństwie do gościa, rzadko wypowiadają się w empiryczny sposób.
    2. Ikonowicz dla prowadzącego jest „radykałem”, co nie ulega wątpliwości, więc dyskusja, której kontekst sprowadza się do dialogu, z góry jest medialną farsą. Ważniejszym czynnikiem jest tutaj odbiorca (widz), który – albo bardziej lub mniej sympatyzuje z niepopularnymi ideologicznie ideami lewicy – albo w imię radykalnego liberalizmu ekonomicznego (tzw.„postępu”), odrzuca w całości lub części zaproszonego do programu gościa.
    3. Życiowy paradoks: prowadzący stosuje dialog ideologiczny (w znacznej większości „wolnorynkowy”), a z drugiej strony chce odchodzić od ideologii, kiedy drażni go język lewicy.
    4. To o czym mówi mój przedmówca „Henry”, czyli kontrolowanie medialnego dyskursu, przedstawił Noam Chomsky w wywiadzie „Rozmowy istotne: Noam Chomsky”:
    http://alterkino.org/rozmowy-istotne-noam-chomsky
    5. Osoba podpisująca się w komentarzu, jako „Szefowa”, nie przedstawia żadnych merytorycznych argumentów. W ostateczności – jak miewam, jako polonistka – czepia się błędów ortograficznych, które nie mają związku z tematem.

  • Partyzant napisał(a) dnia 12 gru o godz. 18:02

    Potok słów, za dużo informacji. jak by w Polsce zrobili full socjalu to pewnie wszyscy by poszli na socjal. Nie ma szacunku do pracy, wiele ludzi pewnie nienawidzi swojej pracy i chętnie przeszła by na rentę. Wiele ludzi szuka, łapie się wszystkiego. To mnie denerwuje że nikt, czy to ludzie dyskutujący czy tez media nie zajmują się, nie drażą jednego tematu do bólu tylko mówi się to i tamto a na koniec byle co. Jak ktoś w TV mówi że np: NFZ zużywa 700 milionów zł na samą administracje to czemu nikt tym się nie zajmuje, czemu nie ma ogólnodostępnego wyliczenia tych wydatków tylko jakieś sumy typu „5483321548zł ogólne leczenie pacjętów” Przypomina mi to sytuacje z mojego otoczenia, urząd miasta postawił dwa kible WC koło parku, takie ładniejsze toitoje za 180tyś, afera straszna ale przez 4 lata wszystko poszło w niepamięć, kible stoją faktura zapłacona. Ja osobiście chciał bym pracować do końca życia ale nie w taki sposób jak teraz, teraz to gonitwa bez celu. to raczej presja ekonomi niż praca. Poza tym jak można oddawać 80% dochodów i jeszcze nic z tego nie mieć, na dodatek większość pieniędzy gdzieś przepada, nie przysługuje ci nic ani dentysta ani szpital, jeszcze pod groźbą kary masz się wstawić do urzędu po dowód osobisty i za niego zapłacić. Kiedyś trzeba było przynieś daninę, świnie i dwa kurczaki, to jest to samo tylko zamienione na pieniądze. Otwierasz firmę i musisz płacić daninę i nikogo nie obchodzi czy ty masz czy nie, jak nie masz to zamykasz firmę i idziesz na socjal, socjalu niestety nie ma dlatego musisz utrzymać firmę za wszelką cenę, możesz jechać po bandzie byle byś tylko płacił. Daniny mamy takie jak w Szwecji a socjal jak w Kambodży. Zawsze myślałem że jak masz firmę to dzielisz się dochodami a nie płacisz daniny…

  • Smith napisał(a) dnia 13 gru o godz. 02:13

    @Potok słów, za dużo informacji. jak by w Polsce zrobili full socjalu to pewnie wszyscy by poszli na socjal. Nie ma szacunku do pracy, wiele ludzi pewnie nienawidzi swojej pracy i chętnie przeszła by na rentę.
    Teraz idą tylko mundurowi i rodziny pracowników ZUS. Reszta „pewnie nienawidzi swojej pracy” ale z emerytury ciężko wyżyć. „Nie ma szacunku do pracy” bo wartością jest kapitał a nie praca.
    Prorok ojciec kapitalizmu Adam Smith najwyraźniej musiał się pomylić i noblista Friedman chyba jasno to wyłożył.
    @NFZ zużywa 700 milionów zł na samą administracje czemu nikt się tym nie zajmuje?
    Ze względu na:
    1. Święty wskaźnik wzrostu gospodarczego, któremu wydatki te zupełnie nie szkodzą a wręcz przeciwnie, poprawiają statystyki ponieważ neoliberalny system nie jest zainteresowany wzrostem produkcji tylko wzrostem konsumpcji, która teraz nazywa się ładnie, produktem krajowym brutto.
    Deficytem w handlu zagranicznym oczywiście nikt już się nie przejmuje w dobie globalnej gospodarki bo po co? Chińczycy i tzw. trzeci świat produkuje a my pożyczamy, żeby kupować. Im więcej pożyczamy tym bardziej wrasta nasz wzrost gospodarczy i bogatsi jesteśmy, więc czym się przejmować.
    2. Taki trochę zmanipulowany Keynesizm czyli: „Odpowiednia manipulacja wielkością globalnych wydatków rządowych” dająca w tym wypadku, zatrudnienie bandzie czienowników, którzy będą popierać żywiące ich państwo, by nie dołączyć do grupy na której pasożytuje. Przede wszystkim zaś pomaga utrzymać właściwy poziom bezrobocia, jakże ważny dla wiarygodności naszego kraju w oczach Banku Światowego i oczywiście Europejskiego Banku Centralnego.

  • Szefowa napisał(a) dnia 14 gru o godz. 14:50

    1. Postrzeganie telewizji jako źródła wartościowych informacji, zwłaszcza ekonomicznych, to chyba jakieś nieporozumienie. Gwarantuję, panie Szefie, że jestem tego świadoma.
    2. Odrywanie ekonomii od rzeczywistości ma wiadomy cel.
    3. Ikonowicz nie mówi językiem prostym, a prostackim, natomiast „argumenty”, jakich używa, to slogany, których nawet nie próbuje wyjaśnić (stanowisko tożsamościowe – „mam rację, bo mam rację”). Z Chomsky’m nie ma to nic wspólnego. Nie mylmy pojęć.
    4. Świat polityki nie dzieli się na socjalistów i neoliberalistów, ta percepcja wynika z propagandy, która lubi uproszczone modele, sprowadzające punkt widzenia obserwatora do poziomu dziecka (postrzeganie monochromatyczne), którym jest łatwo manipulować. Proszę więc nie ciągnąć dalej tej metody. Tu nie chodzi o to, jak Ikonowicz wyszedł w kontekście redaktora, ale co miał do powiedzenia.
    5. Nie przedstawiłam argumentów, ponieważ nie sądziłam, że tutejsze komentarze służą do ich wyrażania, co wywnioskowałam po poprzedzającej mnie wypowiedzi.
    6. To, że zwróciłam uwagę na ten błąd ortograficzny wynikało z tego, że jest rażący, a z polonistyką nie mam nic do czynienia (studiuję robotykę). Jeżeli nazywasz to czepianiem się, to chyba przez pragnienie skompromitowania mnie jako rozmówcy (czepianie – forma ciągła vs jednorazowy akt).

  • Tomasso napisał(a) dnia 14 gru o godz. 15:18

    1. Pytanie: jakiej telewizji? Ciekawą lekcję ekonomii prowadzi np. Tadeusz Kowalik i była ona prezentowana w TV.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Kowalik
    3. Prezentujesz poziom, o którym wspominam w pkt.1. W rozumieniu „racjonalności” intelektualnej, znaczna większość społeczeństwa to „prostacy”, wszak także mówią językiem emocji – iście prawdziwe oblicze „nienawiści do demokracji”.
    4. Omawiamy model dyskusji, nie całokształt życia politycznego.
    5. Do czego w takim razie służą komentarze?
    6. Nie wyraziłaś żadnych sensownych argumentów, i również w tej wypowiedzi nie napisałaś, dlaczego Ikonowicz jest „prostakiem”, kompromitując „intelektualne” zaplecze lewicy? Zgadujemy? a) Mówi językiem klasowym, o czym współczesna lewica powinna zapomnieć? b) Wypowiedzi są emocjonalne? c) Próbuję zagłuszając prowadzącego dokończyć wypowiedź? d) Mówi o sądowych „abstrakcjach”, o których nie przeczytasz w „wolnych” mediach? e) ma czerwoną koszulę, zamiast garnituru? f) widzi wszystko w czarno-białych barwach?

  • stolarz napisał(a) dnia 14 gru o godz. 23:44

    Jest super w tej naszej wolnej Polsce! Pracując na pełnym etacie zarabiam 1200 zł – 380zł rata kredytu (za auto-do pracy muszę jakoś dojechać) 50zł telefon, 250 zł paliwo,100zł średnie utrzymanie miesięczne auta (OC, części, przeglądy itp.) Zostaje mi zatem 420 zł za które mogę udawać że żyję ponieważ jestem na utrzymaniu rodziców (bo niemożliwe jest się usamodzielnić za 420 zł) A najgorsze jest to że mam prawie 30 lat!

  • Szefowa napisał(a) dnia 15 gru o godz. 01:30

    Nie wiem na jakiej podstawie oceniasz, że jestem neoliberałem nienawidzącym większości społeczeństwa i uważającą ich za prostaków. Chyba to sobie wymyśliłeś, bo naprawdę nie potrafię się doszukać ani jednego mojego zdania, z którego mogłeś to wywnioskować. Nie pisałam też nic o języku emocji, więc powinieneś bardziej czytać ze zrozumieniem, a mniej wyobrażać sobie, co myślę.
    U Ikonowicza drażni mnie używanie oczywistości i naprawdę wzruszających historii do popierania, bez żadnego dowodu, swoich socjalistycznych rozwiązań. Poza tym wyjątkowo irytujące jest jego schematyczne

    myślenie, idealizowanie biedaków przy jednoczesnym traktowaniu ich jak dzieci, demonizowanie bogatych i autorytarne wypowiadanie się, co jest komu potrzebne i ile. Nie potrafię zrozumieć, jaki tok myślenia

    zachodzi w jego głowie, kiedy potrafi zauważyć, że państwo zubaża obywateli poprzez regulacje i podatki, ale za rozwiązanie tego problemu uważa więcej regulacji i podatków. Denerwuje mnie traktowanie ludzi

    jako kretynów, którzy nie potrafią sami zarządzać swoimi dochodami i wyborami, dlatego musi wyręczać ich za to państwo i jako implifikacja tej opieki „amortyzywać” ich decyzje. Jak w takich warunkach może

    powstać odpowiedzialne i rozsądne społeczeństwo? Podobnie jego przykład z maszynami hazardowymi uwłacza mi jako istocie myślącej. Nie mogę znieść jego braku szacunku do pracy osób posiadających małe i

    średnie firmy, których traktuje jak wyzyskiwaczy i ubogich umysłowo. Jaki przekaz wynika z coraz większego opodatkowania coraz bardziej gospodarnego i rozsądnego zarządzania nabytkiem, zdobytym własną

    krwią, a nie jak chce widzieć Ikonowicz krwią wyzyskiwanych? Co ma motywować do pracy ponad średnią i dlaczego chce ją karać? O napad śmiechu przyprawiają mnie jego poglądy o potrzebie finansowania

    ośrodków kulturalnych, zwłaszcza na blokowiskach, z których sama pochodzę i wiem, że taki ośrodek jest ostatnim miejscem, jakie odwiedziłoby większość mieszkającej tam młodzieży i dorosłych. W mieście, z

    którego pochodzę (50 tys. mieszkańców!), bardzo mocno finansuje się przedsięwziecia kulturalne, a i tak na wystawy czy związane z wyższą kulturą koncerty przychodzi garstka stałych bywalców, a największą popularnością cieszą się jakieś durne występy Reni Jusis czy innego beztalencia na głównym rynku suto okrapiane alkoholem.
    Zachowuje się jak nadopiekuńczy rodzic, który chce wychowywać swoje dzieci bezstresowo, ale z jego niańczenia i wynagradzania porażek wyrośnie nam pokrzywione społeczeństwo, które już uważa, że mu się należy, bo jest (pozostałość po wspaniałym PRL), a do jakich skrajności mogą doprowadzić jego pomysły, tego on sam w swojej ograniczności nie potrafi przewidzieć. Właśnie z powyższych powodów

    uważam Ikonowicza za prostaka i ignoranta.

  • Szefowa napisał(a) dnia 15 gru o godz. 01:34

    PS. Te bezsensowne przerwy utrudniające czytanie nie są moją zasługą.

  • tomasso napisał(a) dnia 15 gru o godz. 17:20

    1. Ikonowicz odwołuje się do modelu skandynawskiego. Polska prezentuje model gospodarczy, gdzie zmniejsza się i osłabia siłę nabywczą społeczeństwa, między innymi przez drastyczne obniżanie płac realnych i wydatków socjalnych, co jest napędzającą się sprzecznością „dobrobytu” społeczeństwa. Dlatego nawija o pomocy państwa, które ma prostować tą „niedoskonałość” systemu.

    Druga sprawa. Dlaczego socjalista, jakim określa się Ikonowicz, ma bronić praw tzw. „uczciwych kapitalistów”, skoro problemem społecznym jest powszechny wyzysk pracy najemnej, brak świadczeń zdrowotnych oraz emerytalnych, umowy śmieciowe, podejście przedmiotowe?

    2. Pomoc socjalna to ratowanie rynku przed jego kontestacją. Analiza historyczna oraz współczesna, pokazuje, że odchodząc całkowicie od kwestii pomocy społecznej, i oddając ją „niewidzialnej ręce rynku”, wzmacnia się kryzys państwa oraz kapitalizmu. Kraje tzw. trzeciego świata, które najbardziej zliberalizowały swoje rynki (m.in. poprzez układ NAFTA, GATT itp.) oraz likwidowały stopniowo pomoc socjalną oraz subsydii (m.in. dzięki dyrektywom WMF i BŚ), wygenerowały największy potencjał społecznej biedy, kwestionujący neoliberalny dyskurs polityczny.

    3. Ikonowicz nie musi mówić, czy pisać o słuszności socjalistycznych rozwiązań. Wystarczy, że sięgniesz po literaturę, która analizuje społeczne koszty transformacji gospodarek światowych, w ramach neoliberalnego przystosowania strukturalnego i porównasz dwa okresy: lata 45-70, lata 70-dziś. Polecam „Neoliberalizm pod Trybunałem”, A. Saad-Filha i D Johnsona, czy też z polskiej prowincji „Stracone szanse? Bilans transformacji 1989-2009”.

    4. Piszesz, „państwo zubaża obywateli poprzez regulacje i podatki”.
    Nie da się oceniać podatków w oderwaniu od nierównowagi jaką wywołuje kapitalizm. Podatki będą możliwe do zniesienia, wtedy gdy przyczyny powstawania władzy zostaną zniesione.

    5. Piszesz: „Co ma motywować do pracy ponad średnią i dlaczego chce ją karać”.
    Pracoholików nie trzeba przekonywać do pracy ponad średnią. Tutaj chodzi o problem godzin pracy. W obecnych czasach pracujemy coraz dłużej i więcej, za mniejsze wynagrodzenie, niż kiedyś. Ludzie nie są maszynami, zdolnymi z uśmiechem spędzać całe dnie w pracy, tylko dlatego, że taki kaprys ma rynkowy służbista. Ponadnormatywny czas pracy i wysiłek fizyczny, oraz częściej psychiczny, pod niepisanym kodeksem „lojalności” wobec firmy, w imię „wyższych zasad”.

    Raport Głównego Urzędu Statystycznego podaje, że prawie milion Polaków i Polek pracuje 12 godzin dziennie. Prawie milion dwieście tysięcy osób jest zatrudnionym w więcej niż jednym miejscu, a ponad 80% pracowników ma nadgodziny. Tylko 16% ludzi w Polsce jest zadowolonych z równowagi czasu pracy z czasem wolnym, tak więc mamy największą depresję zawodową w Europie. Na przykład w Danii z wypoczynku zadowolonych jest 46% społeczeństwa, a w Finlandii – 37%.

  • pepe napisał(a) dnia 15 gru o godz. 19:51

    Oj, Ikonowicz się starzeje,co widać i niestety słychać.

  • adam napisał(a) dnia 16 gru o godz. 20:31

    Politycy sie kompletnie skompromitowali, ludzie im nie ufaja. Panuje atmosfera w ktorej ludzie sie nie szanuja i obrazaja wzajemnie za samo wypowiadanie opini niezgodnych z ich wlasnymi.
    Kazdy ma prawo do swojej opini i kazdy swoje miejsce w spoleczenstwie mlodziez z blookowiska, studentka robotyki i dzialacz spoleczny. To nie sa banialuki jezeli facet mowi ze w polsce pracownik budowlany niejest w stanie sobie kupic mieszkania lub go wynajac. Albo ze w tym roku w pradze poludnie zostanie wyeksmitowanych 5 tys. Rodzin. To jest masakra! sytuacja z kraju trzeciego swiata i najgorsze jest to, ze dalismy sobie wmowic ze to jest normalne. Acha, redaktor wcale nie jest wyalienowany, bylo mu troche glupio.

  • Szefowa napisał(a) dnia 16 gru o godz. 23:15

    1. System ma prostować swoją „niedoskonałość”? Niezły plan, powodzenia. A ta wspaniała pomoc państwa, o której wspominasz, jest niczym innym jak pomocą poszczególnych jednostek (bo przecież państwo samo z siebie nie wytwarza dóbr), więc nie rozumiem po godzenie się na pośrednika, któremu jeszcze trzeba płacić za samo pośrednictwo.
    Jeżeli jedna ze stron umowy nie wywiązuje się z ustaleń, to się nazywa oszustwo i nie rozumiem co ma do tego jakikolwiek ustrój. Natomiast jeżeli na myśli masz marksistowski wyzysk, polecam niebyt długi artykuł (http://mises.pl/108/108/). Jeżeli ktoś się godzi na zawarcie umowy niekorzystnej dla niego samego, to się nazywa głupota. Gdyby ludzie zamiast oddawać pieniądze na świadczenia zdrowotne i emerytalne, sami gospodarowaliby tymi pieniędzmi, z pewnością byłoby ich stać na zaspokojenie obu potrzeb.

    2. Nie bardzo rozumiem, jak można oddać pomoc społeczną w niewidzialne ręce kapitalizmu, natomiast doskonale wiem, co się stanie jeżeli odda się ją w ręce obywateli jako działanie dobrowolne. Podawanie przykładu krajów trzeciego świata nie jest przemyślanym posunięciem, wiedząc kto i dlaczego rządzi w tamtych krajach.

    3. Natomiast to, że nie jest możliwe racjonalne funkcjonowanie gospodarki planowej udowonił już Ludwig von Mises czy Friedrich Hayek.

    4. „Nie da się oceniać podatków w oderwaniu od nierównowagi jaką wywołuje kapitalizm. Podatki będą możliwe do zniesienia, wtedy gdy przyczyny powstawania władzy zostaną zniesione.”
    Kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi. Podatki należy znieść, a nie czekać aż będą możliwe do zniesienia :) Swoją drogą fajna gra słów. Nie wiem, jak chcesz znosić przyczyny powstawania władzy. Proszę pisz po ludzku, a nie poezję, bo nie chce mi się rozszyfrowywać „co autor miał na myśli”.

    5. „W obecnych czasach pracujemy coraz dłużej i więcej, za mniejsze wynagrodzenie, niż kiedyś.” Mógłbyś to jakoś uzasadnić?
    Przez pracę ponad średnią rozumiem nie jej ilość, ale jej jakość. Dziwne, że nie zostało to przez ciebie zrozumiane…

    6. Dlaczego ludzie mają tak mało pieniędzy? Bo zabiera im je państwo, w końcu pracodawca płaci za niego prawie dwa razy , niż on sam otrzymuje. Polska zajmuje drugie miejsce wśród państw, w których rośnie obciążenie podatkowe (z czego mniej niż 20% tego obciążenia stanowią podatki bezpośrednie).

  • blabla1 napisał(a) dnia 17 gru o godz. 09:30

    Widac bylo w tym wywiadzie, ze redaktor nie wiedzial zbytnio co ma powiedziec jak Ikonowicz mu przedstawial fakty z zycia wziete w tym kraju dobrobytu i wzrostu gospodarczego. Niestety Polska nie jest krajem dobrobytu i wzrostu gospodarczego – chyba , ze gdzies na wykresie w internecie. Co dzien widze, jak ludzie musza tyrac za grosze (i sam musze za tyle pracowac) i jest to WIEKSZOSC spoleczenstwa (a ta srednia krajowa to zarabia nie wiem ile – 15% polakow?) co i tak jest smieszne, bo pare procent polakow zyje jak krolowie odcieci od polskiej rzeczywistosci. Bieda jest ukryta.

  • blabla1 napisał(a) dnia 17 gru o godz. 09:37

    A i w tym kraju nigdy nie bedzie dobrze, jak ludzie beda musieli pracowac za 1300brutto, wtedy nasza gospodarka bedzie slimakiem w UE, juz jest. Placa minimalna powinna wynosci cos kolo 2tys na reke na ta chwile. Tak ja uwazam, jest to moje zdanie. Wtedy rynek by sie rozwijal, bo ci najmniej zarabiajacy takze by w nim uczestniczyli.

  • pepe napisał(a) dnia 17 gru o godz. 15:18

    Szefowa- popatrz na kraje skandynawskie (choć i ich pewnie załatwią tobie podobni).

  • Szefowa napisał(a) dnia 17 gru o godz. 19:19

    pepe – wolę Szwajcarię, lepsze warunki pracy, mniejsze niewolnictwo.

    Próbowano mnie tu utożsamić z neoliberałem, polonistką, „nienawidzącą demokracji” i jeszcze wieloma kompletnie nietrafionymi określeniami. Ciekawa jestem, kim tym razem są ci „tobie podobni”? Uwielbiam słuchać bajek :)

  • tomasso napisał(a) dnia 18 gru o godz. 01:05

    „Szefowa”, podajesz Heyka, czy Ludwiga von Misesa, na których wyrosła współczesna hegemonia ideologiczna neoliberalizmu.

    Piszesz:
    „Jeżeli ktoś się godzi na zawarcie umowy niekorzystnej dla niego samego, to się nazywa głupota.”.

    Podobnie w kwestii rynku pracy, uważają neoliberalni ekonomiści. Nawet sam Adam Smith dostrzegł problem ubezwłasnowolnienia pracowników i nadmierną władzę pracodawców. Swobodna gra interesów nie funkcjonuje społecznie. „Zgoda” zależna jest od pewnych warunków m.in. w przeważającej większości od przymusu ekonomicznego.

    Piszesz, że każda forma planowania z myślą o społecznych potrzebach jest „autorytarna”, czyli mamy rozumieć, wolność jednostki może być zagwarantowana jedynie przez ignorowanie potrzeb społecznych. Pomieszanie pojęcia indywidualnej wolności z całkowitym zaprzeczeniem interesów społeczeństwa.

    Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której każdy dobrowolnie odprowadzałby pieniądze w kwestii pomocy społecznej. To nie program „Podaruj dzieciom słońce”, gdzie szczodra łaska beneficjentów systemu, zdaje na łaskę i niełaskę wykluczonych z jego owoców. Dla sprawności systemu demokratycznego, nawet oddolna forma organizacji, wymusza „pomoc wzajemną” w zorganizowany sposób. W dobie coraz bardziej zatomizowanych relacji społecznych, których głównym celem jest własny zysk, oddawanie kwestii pomocy społecznej w „dobrowolność”, może stać się bardzo niebezpiecznym manewrem.

    Twoje rozumowanie „anty-autorytaryzmu”, przypomina myślenie Hayeka. Uważał, że wszystkie uciążliwe żądania pracowników, takie jak finansowanie szkół, szpitali i świadczeń socjalnych są bezdyskusyjnie wrogie wobec „interesów jednostki. Natomiast żądania pracodawców, by z publicznych pieniędzy budowano drogi, mosty i tory kolejowe, które umożliwiają prywatnym pracodawcom osiąganie prywatnych zysków są bezdyskusyjnie przyjazne wobec „interesów jednostki”.

  • tomasso napisał(a) dnia 18 gru o godz. 01:07

    KWESTIA PODATKÓW

    W Polsce podatki stanowią 34,4 proc. PKB, czyli o 1,5 proc. mniej niż średnia KRAJÓW OECD. Trudno uznać taką różnicę za nieznośnie wielki ciężar. Wszystkie spośród wymienionych krajów o wyższych obciążeniach, mają znacząco niższą stopę bezrobocia niż Polska.

    Ze wskaźnika pt.: „Taxes on the average production worker”, informującego, w warunkach porównywalnych, o pozapłacowych kosztach wynagrodzeń takich jak podatki, składki ubezpieczeniowe itd.. Pierwsza piątka krajów o najniższym obciążeniu pracy w roku 2003 przedstawia się następująco: Korea Płd. – 14,1 proc., Meksyk – 17,3 proc., Nowa Zelandia – 20,6 proc., Irlandia – 24,5 proc., Japonia – 27,0 proc. Średnia tej piątki wynosi w zaokrągleniu 21 proc., natomiast dla Polski wskaźnik ten wynosi 43 proc.; różnica między nimi wynosi zatem 22 proc.. Oznacza to, że na każde 1000 zł wynagrodzenia (wraz ze wszystkimi obciążeniami), polska firma odprowadzi więcej podatków i składek o 220 zł. Odbija się to tym samym na wynagrodzeniu wypłacanemu w gotówce pracownikowi. W przypadku następnej dziesiątki krajów (Australia, Szwajcaria, Islandia, USA, Wielka Brytania, Luksemburg, Kanada, Portugalia, Grecja, Norwegia), różnica ta wszakże maleje już do 100 zł. Co więcej, w przypadku ostatniej dziewiątki krajów o najwyższych obciążeniach (Holandia, Czechy, Finlandia, Austria, Włochy, Węgry, Szwecja, Francja, Niemcy, Belgia), udział składek i podatków polskiego przedsiębiorcy jest niższy średnio o 4 proc., to jest 40 zł na każde 1000 zł. W stosunku do państw „starej Unii” w Polsce koszty są wyższe o 2 proc. Trudno uznać taką różnicę za nieznośnie wielki ciężar. Wszystkie spośród wymienionych krajów o wyższych obciążeniach, mają znacząco niższą stopę bezrobocia niż Polska.

    Cios głoszonym tezom liberałów na temat cudownego długofalowego wpływu niskich podatków na rozwój gospodarczy zadali naukowcy z Institute on Taxation and Economic Policy w USA, publikując w grudniu 1999 roku analizę pt.: „Analysis of the Cato Institute’s The Case Against a Tennessee Income Tax”. Wniosek był jednoznaczny. W stanach, w których brak było podatku dochodowego w okresie nawet 200 lat (niższych podatków, jak ich braku już być nie może) w porównaniu ze stanami, w których taki podatek występował, nie odnotowano statystycznie istotnych różnic w poziomie rozwoju gospodarczego.

    W kontekście rozwoju przytoczony został ranking wolności gospodarczej (Heritage). W mniemaniu liberałów, państwa najwyżej notowane, mają najlepsze warunki do prowadzenia działalności. Co za tym idzie, sprzyjają bogaceniu się. Gdy jednak spojrzymy w metodologię, to okazuje się, że najwyżej punktowane są nie tylko czynniki powszechnie uznane za prorozwojowe, ale również takie, które można by określić mianem antyludzkich. Jak bowiem nazwać fakt, że najwyżej punktowane są: niskie płace pracowników (niski udział), brak płacy minimalnej lub bardzo niski jej poziom czy brak związków zawodowych? Czy ich rolę określa jednoznacznie ekonomia? Ależ nie! Naukowcy Alan B. Krueger i Lawrence H. Summers mają inne zdanie na temat roli tych czynników w gospodarce. Twórcy rankingu nie uwzględnili także negatywnego wpływu np.: stowarzyszeń pracodawców, które są zaprzeczeniem idei wolnego rynku, ale skrzętnie uderzają w stowarzyszenia pracownicze. Tak więc ranking ten premiuje rozwiązania antypracownicze, a pomija w dużym stopniu rozwiązania antyrynkowe ze strony przedsiębiorców. Gdyby nie uwzględnione w strukturze wskaźnika czynniki prorozwojowe, śmiało by można określić ten ranking terminem stalin-rank, jako wskaźnik poziomu ucisku ekonomicznego pracowników najemnych.

  • Taqui Sobille’e napisał(a) dnia 18 gru o godz. 01:48

    Zastanawiam się, jak wyglądałby (prawie) wolny rynek-w którym państwo zbierałoby tylko podatki na wojsko, policję i sądownictwo. Bez pensji minimalnej, bez obowiązkowych ZUS, KRUS itp. Tylko z jedną modyfikacją narzuconą pracodawcom przez państwo: przychody musiałby być jawne (podawane np. z zestawieniem ile dana osoba wygenerowała zysku w przedsiębiorstwie – sama kwota niewiele mówi).

    Wydaje mi się, że jawność pensji/przychodów gwarantowałaby to, że ludzie czuliby się współodpowiedzialni za to, co się dzieje wokół nich, a szansa korupcji zostałaby zminimalizowana.
    Państwo nie dotowałoby nierentownych gałęzi gospodarki, do tego ludzie poczuliby się bardziej odpowiedzialni za to, co robią: jeśli moja praca nie przynosi zysków, nie proszę o podwyżkę, lub zgodzę się na redukcję pensji-by w perspektywie uratować moje miejsce pracy. Państwo nie ingeruje w politykę monetarną, więc inflacja nie zje moich przychodów.

    Wolny rynek, o którym mówi Szefowa jest piękną ideą i wszystko byłoby pięknie, gdyby świat poszedł w pełni za radami Misesa. Jak jest-każdy widzi.
    Porzucenie interwencjonizmu państwa, trzeba byłoby powiązać z powrotem do standardu złota (by banki nie wpływały na podaż pieniądza, zaburzając przez to gospodarkę). Zastanawia mnie tylko, czy to jest w ogóle prawdopodobne.

    Socjaliści obawiają się wyzysku, do którego prowadzi korupcja i pogoń za zyskiem.
    Wolnorynkowcy uspokajają, odwołując się do sprawiedliwości społecznej, która w warunach wolnorynkowych miałaby sprawić, że bogatsi chętniej dzieliliby się z biedniejszymi-bezpośrednio, a nie przez pośredników.
    Socjalizm (gospodarka sterowana) oferuje stabilność, wolny rynek-wymaga mobilności (pomijam kwestie wypaczeń obu systemów).
    W obliczu wzrastającego zadłużenia państw i starzenia się społeczeństw zachodnich, konfrontacja jest nieuchronna.

  • Szefowa napisał(a) dnia 18 gru o godz. 18:15

    1. Przyrównując szkołę austriacką z neoliberalizmem, to jakby przyrównywać CNT do radzieckiego komunizmu.

    2. Jak inaczej wyobrażasz sobie „zgodę”? Chcesz zamienić przymus ekonomiczny przymusem administracyjnym?

    3. Czym jest potrzeba społeczna? Czyż wspólne dobro i inne bardziej lub mniej wzniosłe określenia nie powstały, aby usprawiedliwić istnienie podatków? Jak ma się to do potrzeb jednostek?

    4. Czemu nie potrafisz sobie wyobrazić dobrowolnego działania? Czyżbyś po prostu nigdy takiego nie podjął?

    5. Widzę, że sobie obszernie wycytowałeś recenzję Yaka z CIA, ale samej książki, którą recenzował nie przeczytałeś. Nie wiem jaką książkę Hayeka czytał Yak, ale chyba mieliśmy zupełnie inne wersje, bo nie potrafię się doszukać tam tych cudów, o których wspomina.
    Poza tym Hayeka i Misesa podawałam jako przykład w zupełnie innym temacie. Straszny manipulant z ciebie.

    6. No dobrze, to sprawdźmy jak jest z bezrobociem w tej pierwszej piątce najmniej obicążonych:
    - Korea Południowa 3%
    - Meksyk 3%
    - Nowa Zelandia 6%
    - Irlandia 5%
    - Japonia 4%.
    Przeciętna stopa bezrobocia w 25 państwach UE wynosi 8,9 %. Najwyższa jest w Polsce – 18,3%.

    7. Nie znam tej analizy, ale twoja ufność w narzędzie propagandowe jakim jest Cato jest niepokojąca (popatrzmy na sponsorów: Philip Morris, Fedex, Microsoft, Visa, WallMart; popatrzmy na szefów – Rupert Murdoch (SIC!)).

  • Szefowa napisał(a) dnia 18 gru o godz. 18:23

    PS. Zamiast wklejać obszernie wyrwane cytaty z różnych artykułów (nie piszę tu tylko o tej recenzji, wiesz o tym), po prostu podawaj do nich linki. Moje zdanie na temat twojego zachowania pozostawię bez komentarza.

  • Szefowa napisał(a) dnia 18 gru o godz. 18:41

    Do Taqui Sobille’e: syndykalizm (w sensie gospodarczej organizacji społeczeństwa) chyba bardzo by ci się spodobał :) Mi samej ciężko jest się mu oprzeć :)

  • Tomasso napisał(a) dnia 18 gru o godz. 23:10

    1. Szkole austriackiej, bliżej do neoliberalizmu, niż CNT do radzieckiego komunizmu.

    2. Również odrzucam przymus administracyjny, tak samo jak przymus ekonomiczny, lecz w przeciwieństwie do Ciebie, nie wierzę w „demokrację rynkową”. Rozumiem jednak Twoją naiwność. Popieram natomiast tą odpowiedzialność społeczną, która działa w ZORGANIZOWANYM społeczeństwie, egalitarnym, na uspołecznionych, oddolnych zasadach, poza kapitalistycznymi regułami gry.

    Nie wierzę w „politykę” indywidualnego, rynkowego społeczeństwa, do którego odwołuje się liberalny indywidualizm, czy neoliberalny mistycyzm. Na pewno nie w odniesieniu do kwestii socjaldemokratycznych, czy socjalnych.

    3. Czym jest potrzeba społeczna, która jest zaspakajana według łaski beneficjentów systemu?

    Przykład: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, pokrywa zaledwie 1/1000 wydatków NFZ.
    http://www.lewica.pl/blog/foltyn/18813/

    4. Wyobrażam i działam dobrowolnie, bo mnie na to „stać”. Lecz znaczna część populacji na tym świecie, nie ma tego szczęścia. Pisałem wcześniej o wątku zależności ekonomicznych, do których dochodzą także warunki społeczne oraz polityczne. Poza tym, Twoje gadanie przypomina mi trochę prawicowy populizm, odrzucający przynależność klasową jednostki, czy jej dochody, a traktujący ją jedynie w kategoriach osobowości (m.in. kompetentny „do wyboru”).

    Zdaję sobie także sprawę jak wygląda funkcjonowanie społeczeństwa na tej zasadzie. Przykład: Kowalski mówi „Ja mam wspierać bezrobotnych? Przecież to lenie! Niech się biorą do pracy, a nie żyją na nasz koszt!”. Ciekawa perspektywa społeczeństwa merytokratycznego, nie?

    Powiedz mi jeszcze, dlaczego ludzie głosując pieniędzmi (wspomniany „wybór”), wybierają produkty tanie i szkodliwe, a nie zdrowe? Dlaczego wolą kierować się częściej ceną, niż złą renomą danej firmy? Całkiem prawdopodobne, iż podobna sytuacja występowałaby podczas przeznaczania pieniędzy na kwestie społeczne, poprzez podatki (przeznaczenie ich przez beneficjentów np. na rozwój infrastruktury, dróg, igrzysk, systemu penitencjarnego, policji itp).

    5. Odwołałem się jedynie do tekstu i wrzuciłem to co uznałem za interesujące. Nie czytałem pozycji książkowej Hayka, ponieważ wiem do czego zmierza owe myślenie w praktyce. Oczekiwałem natomiast odpowiedzi i konkretów z Twojej strony.

    6. :: Meksyk ::
    Statystykę zaczerpnąłeś z oficjalnej propagandy Rządu Meksykańskiego, który maskuje rzeczywiste bezrobocie, które powiększyło się po zawarciu układu NAFTA w 1994 roku. Oficjalnie wynosi 3 procent, ale według innych źródeł sięga nawet 20%.

    :: Irlandia ::
    Bezrobocie w Irlandii sięgnęło w marcu 11 procent. Jest to poziom najwyższy od listopada 1996 roku. Tempo, w jakim od początku obecnego roku na Zielonej Wyspie rośnie bezrobocie, jest najwyższe od 1967 roku, gdy zaczęto prowadzić statystykę.
    http://dublin.gazeta.pl/Dublin/1,85170,6452907,Irlandia__Bezrobocie_siegnelo_w_marcu_11_procent.html

    :: Japonia ::
    W Japonii 5,1 proc. (rok wcześniej 3,8 proc.) – poziom wzrostu.
    http://www.lewica.pl/?id=20505

    W Polsce w 2003 r. produktywność była wyższa o 60 proc. niż w 1989 r., zaś przeciętne wynagrodzenia realne utrzymały się prawie na tym samym poziomie. Podobnie nieprawdziwe są opinie na temat rzekomo wysokich w Polsce obciążeń fiskalnych. Zgodnie z kolejnymi raportami Eurostatu podatki w naszym kraju są niskie i nieustannie spadają. Wedle ostatnich danych podatki stanowią nieco ponad 33 proc. polskiego PKB, czyli o ok. 7 proc. mniej od średniej unijnej. Podatki dochodowe zaś, obok Słowacji, są w Polsce najniższe ze wszystkich krajów UE. Warto też zwrócić uwagę, że jedynym okresem transformacji, kiedy bezrobocie szybko spadało, był czas, gdy podatki dochodowe osiągnęły najwyższy poziom (1994-1996). CIT wynosił wtedy 40 proc., a najwyższa stawka podatku PIT 45 proc. Wbrew dogmatom neoliberalnych ekspertów wysokie podatki nie zaszkodziły tworzeniu miejsc pracy, a bezrobocie zaczęło rosnąć, gdy obniżono podatki dla najbogatszych (szczególnie CIT).
    http://www.lewica.pl/index.php?id=11561

    7. No przecież wymieniasz korporacje, które stosują się między innymi do tej metodologii.

  • Taqui Sobille’e napisał(a) dnia 19 gru o godz. 01:48

    Nie jestem ekonomistą i moja wiedza makroekonomiczna jest mizerna, płytka i wybiórcza-proszę o sprostowanie, jeśli gdzieś tkwi błąd. Jeśli objętość jest zbyt duża, proszę o moderację wpisu-to jest rozwinięcie stwierdzeń, które napisałem powyżej.

    A) TEZA
    Zarówno socjaliści, jak i wolnorynkowcy powinni najpierw ograniczyć działania i wpływy BANKÓW, zanim podejmą jakiekolwiek inne działania. To dotyczy swobody ich działania na poziomie kraju, jak i na poziomie globalnym.

    B) DOWÓD
    Czytałem teraz o neoliberaliźmie (wiki), gdzie pojawiło się stwierdzenie, że R.Reagan sprzeciwiał się ingerencji państwa w wolny rynek, ale „obniżał inflację”. Skoro państwo nie ingeruje, to skąd inflacja i jak niby to ma być wolny rynek, skoro obniża się inflację?

    Przypomniały mi się zajęcia z makroekonomii, kiedy wykładowca mówił o równowadze między bezrobociem, a inflacją: im większe bezrobocie, tym mniejsza inflacja (do pewnego stopnia, bo nikt podobno nie zna recepty).

    Nie wiem, czy mój wniosek jest słuszny, ale w normalnych warunkach powinna następować deflacja (technologia+nauka sprawiają, że produkcja staje się tańsza, wzrasta wydajność).

    Jeśli następuje inflacja, a państwo nie dostarcza pieniądza (bo podobno nie ingeruje w rynek), to kto?/co? Banki prywatne, które dzięki systemowi rezerw cząstkowych mogą produkować pieniądze znikąd i wywoływać inflację (ale i rozbuhany wzrost gospodarczy).

    Rząd poprzez opiekę nad najbiedniejszymi, którzy tracą na inflacji, wprowadza/podnosi pensje minimalne. Podniesienie pensji minimalnej skutkuje bezrobociem (wzrost kosztów produkcji) i inflacja wyhamowuje, bo…zaczyna być problem ze spłacaniem kredytów i banki przestają ich udzielać. Kiedy zmniejsza się inflacja, państwo zmniejsza pensje minimalne (albo raczej: tempo ich wzrostu względem inflacji), a banki zaczynają znowu robić swoje.

    Dodatkowym mechanizmem sprzyjającym okresom dekoniunktury i koniunktury jest pewnie zmniejszanie się ilości pieniędzy na rynku, które mogą zostać wyemitowane przez banki wraz z postępem akcji kredytowych:
    Przykład (z filmu Money as debt/Zeitgeist):
    1.na początku akcji bank otrzymuje $1000 wpłaty i przy np.10% zabezpieczniu wymaganym przepisami wyemituje pierwszą pożyczkę $900 (w skali kraju: duża dynamika wzrostu gospodarczego, mało bezrobotnych, wysokie ceny usług, inflacja, wysoka pensja minimalna)
    2.bank dostanie te $900 jako lokatę (w zamkniętym systemie), więc udzieli $810 kredytu itd.(na rynku istnieje więc $1000+900+810+…)
    3.kiedy ilość pieniędzy wytworzonych z $1000 dochodzi do $10000, kończy się akcja kredytowa, kończy się też bezsensowna konsumpcja-zaczynają się zwolnienia. Kończy się inflacja.

    c)PODSUMOWANIE/ZADANIE NA MYŚLENIE
    Jak sparaliżować działalność FED i innych banków „Sziti Grup”?…w końcu Polska ma zobowiązania do spłacenia i deficyt, a nie sądzę, żeby znaleźli się dobrzy socjaliści (np. w WB, IMF), albo współczujący wolnorynkowcy, którzy nas uwolnią całkowicie od spłaty.
    Bez tego nie ma co myśleć o budowie jakiegokolwiek prawdziwie wolnorynkowego, czy socjalistycznego państwa.

  • Partyzant napisał(a) dnia 19 gru o godz. 05:42

    Dla mnie to i tak chaos to co on mówi. Nie da się w 30min poruszyć 100 tematów, to do niczego nie prowadzi, można tylko wyjść na głupka. W tym kraju jest tyle do naprawy że nie wiadomo za co się chwycić. To samo słychać w wypowiedzi Ikonowicza, tyle tego jest do powiedzenia że nie wiadomo od czego tu zacząć, dlatego mówi wszystko naraz. Tak naprawdę nie ważne jaki ustrój jest w danym państwie, czy to demokracja czy socjalizm lub inny wynalazek to tylko ludzie. problemem jest rząd który wymyka się z pod kontroli zaczyna sam się kontrolować ale bez skutecznie, buduje wokół mur przywilejów i immunitetów, a przemawia do nas przez telewizor. Problem w tym że telewizor gada tylko w jedną stronę dając ludziom złudne wrażenie że są ważni i że o czymś decydują.

    Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom…

    PS. Ta fotka Ikonowicza w stylu Lenina może się źle kojarzyć.

  • pepe napisał(a) dnia 19 gru o godz. 10:36

    Szefowa jak myśliśż z czego Szwajcarzy żyją,kto jest ich klientem.
    Tylko bez bajek prosze;)

  • RAF napisał(a) dnia 19 gru o godz. 17:06

    Podam przykład.Zachodnie koncerny nie są zainteresowane inwestowaniem środków w badania nad lekami które pomogłyby skuteczniej zwalczać choroby, których nie ma już w krajach zachodnich (na skutek wyższej stopy życia) a które wciąż sieją spustoszenie w krajach Trzeciego Świata, np Afryce. Jedną z takich chorób jest malaria. Umierają na nią tysiące nędzarzy ale nikt z potentatów rynku farmaceutycznego nie pali się by skierować fundusze na pomoc która mogłaby uratować tych ludzi i podnieść poziom ich życia. Dlaczego? Ponieważ w warunkach gry rynkowej trwa rywalizacja i grupą docelową stają się Ci którzy mają pieniądze, rynek zbytu na którym działalność przyniesie zadowalający, czytaj: jak największy, zysk.W końcu prywatna firma nie jest organizacja charytatywną prawda? Załóżmy, że któraś z prywatnych korporacji skieruje jednak część swoich dochodów na takie charytatywne działania(I nie będzie to tylko zabieg PR).Oznaczać to może osłabienie jej wydatków na rywalizacje o klienta i wypracowanie zysku, a więc może osłabić jej pozycję na rynku, ryzykuje ona wówczas ze wypadnie z gry, a jej dotychczasowe miejsce zajmą inni, spadnie w rankingu. Prywatne nastawione jest na działalność która się opłaca a nie która służy dobru ogólnospołecznemu.Dlatego potrzebny jest wpływ społeczny i środki publiczne oraz opodatkowanie kapitału aby działalność danej firmy mogła przysłużyć się na przykład tym których na coś nie stać, a więc są poza obszarem zainteresowania kapitału (no chyba że jako tania siła robocza w strefie wolnego handlu)

  • Partyzant napisał(a) dnia 19 gru o godz. 17:20

    Zapamiętajcie jedno, nie ma złych narodów są tylko źli ludzie.
    Tak na marginesie to jakby Polska była tak zarządzana jak Szwajcaria to pewnie było by tu 100% patriotów, ale nie statystycznie jak to było podczas komuny tylko z wyboru. My może bierzemy przykład z wielu krajów do tworzenia naszej gospodarki ale tak naprawdę idziemy w ślady USA. Po przemianach przyjechali do nas wszyscy fachowcy od robienia wody z mózgu żeby nauczać naszych jak się robi wodę z mózgu.

  • RAF napisał(a) dnia 19 gru o godz. 18:18

    Pozwolę sobie streścić genezę państwa – to kapitaliści (jako ludzie wpływowi i zamożni) w warunkach wolnego rynku byli beneficjentami działalności państwa, które będąc narzędziem panowania jednej klasy nad drugą, zaganiało siłą strajkujących robotników do szeregu. W ten sposób utrzymywano nierówność polegająca na tym że jedni zapracowywali się na śmierć i umierali w warunkach urągających ludzkiej godności (patrz np: Germinal – Emila Zoli), żeby inni mogli delektować się pięknem poezji i zajadać ptysie.Ci pierwsi wypracowywali kapitał, który ci drudzy użytkowali na wystawny tryb życia i rozwijanie „własnej” działalności.Z czasem niezadowolenie biedoty przybrało zorganizowany charakter – powstał ruch robotniczy (największy ruch społeczny od czasów chrzescijaństwa) Wziął się on właśnie z tego, jak to bogaci dobrowolnie dzielili się z biednymi;) Zwycięsto Rewolucji Październikowej i zagrożenie pozycji zachodniej burżuazji (widmo rewolucji), pojawienie się partii socjaldemokratycznych, doprowadziło do tego że państwo opornie zaczęło ustępować (przelewając po drodze sporo krwi), aby złagodzić nastroje wśród robotników i uchronić się przed obaleniem. Tak doszło do powstania państwa opiekuńczego, które zajęło się redystrybucją bogactwa, zasypując największe przepaści ubóstwo i tworząc system gwarancji socjalnych, legalizując związki zawodowe itd…. Po upadku Związku Radzieckiego (gdy zniknęło widmo alternatywy i odtrąbiono koniec historii) mamy do czynienia z kapitalistyczna ofensywą polegającą na rozmontowywaniu tego modelu państwa i odwróceniu strumienia redystrybucji.

    Co do tego co napisał Taqui: „Wolnorynkowcy uspokajają, odwołując się do sprawiedliwości społecznej, która w warunach wolnorynkowych miałaby sprawić, że bogatsi chętniej dzieliliby się z biedniejszymi-bezpośrednio, a nie przez pośredników.”

    Jeśli ktoś naprawdę wierzy w coś takiego to nie warto z nim wogóle dyskutować bo jest to zwykła strata czasu:/

  • T.S. napisał(a) dnia 19 gru o godz. 22:18

    Myślę, że dyskutować zawsze warto – czasem nawet z pozoru idiotyczne pomysły mogą wnieść coś nowego.

    Co do redystrybucji, to mogę powiedzieć tyle, że dziadek, który żył przed II wojną na „wolnym” Śląsku powiedział, że kapitalizm, to dla niego codziennie czekanie wśród 1000 robotników na pracę w kopalni, przy czym pracę dostawało 1-3. Powiedział też, że ludzie w obliczu nędzy sami chcieli wojny.
    Cytat o uspokajaniu, jest tak samo uzasadniony, jak twierdzenie, że państwo socjalne może zadbać o każdego. Nie rozumiem, dlaczego miałby być niestosowny.

    Opowiadam się za jawnością dochodów i finansów przedsiębiorstw tak daleko, jak to tylko możliwe, ponieważ (naiwnie) uważam, że to może uzdrowić system, w którym żyjemy.
    Przykład z życia: na zeszłoroczną kolację wigilijną dla 40 osób (w drogim hotelu) dyrekcja biura projektowego wydała równowartość 2 całorocznych średnich krajowych. Na tle wcześniejszych i późniejszych zwolnień w tej firmie zakrawało to na niesmaczny dowcip. Pytałem się pracowników, czy poszliby, gdyby znali koszt tej imprezy-byli zbulwersowani tym, że dyrekcja podjęła tak nieodpowiedzialną decyzję.

    Nie jestem za państwem wolnorynkowym, którego społeczeństwo startowałoby z poziomu państw 3-go świata, bo sporej grupie osób po prostu nie uda się odbić od dna i będą wykorzystywani (co dzieje się np. w Świętokrzyskim i na ścianie wschodniej).
    Nie jestem też za państwem socjalistycznym, które jest skorumpowane, przeżarte przez nepotyzm, paraliżowane przez związki zawodowe, państwem, które nie ureguluje podaży pieniądza.

    Jestem prostym człowiekiem, który płaci podatki, nie mam kredytów. Nie mam wygórowanych ambicji, dlatego cieszę się z prostych rzeczy – z tego, co mam i z tego, że żyję. Współczuję zarówno ludziom „niewidzialnym”, o których wspomniał Ikonowicz, jak i ludziom, którzy zaharowują się, żeby zdążyć powiedzieć znajomym, gdzie byli na urlopie-zanim wysiądzie im pikawka.

    Pozdrawiam.

  • Szefowa napisał(a) dnia 21 gru o godz. 15:31

    Tomasso:

    Odnośnie społeczeństwa wg Tomasso: Bardzo chętnie poznam twoje zdanie, jak sobie wyobrażasz powstanie takiego społeczeństwa i jakiś nawet najprostszy zarys jego funkcjonowania. I czym jest, do cholery, neoliberalny mistycyzm? O.o

    Odnośnie potrzeb społecznych: ciągle nie zdefiniowałeś tego wyrażenia, więc ciężko jest mi dyskutować o tym. To, że państwo nie radzi sobie z pomocą potrzebującym, przekonywać nie trzeba. A WOŚP to kropla w morzu organizacji charytatywnych.

    Merit to, jeżeli dobrze kojarzę, połączenie talentu i wysiłku. Co w tym złego i czym chcesz to zostąpić?
    Wydaje mi się, że bezrobocie wynika z systemu edukacyjnego, który obowiązuje, oraz ze wspomnień po poprzednim systemie, gdzie nawet brak wysiłku był nagradzany.

    „Powiedz mi jeszcze, dlaczego ludzie głosując pieniędzmi (wspomniany „wybór”), wybierają produkty tanie i szkodliwe, a nie zdrowe? Dlaczego wolą kierować się częściej ceną, niż złą renomą danej firmy?”
    Ciężko mi jest się wypowiadać na ten temat, ponieważ kupując zwykle dbam o jakość mojego „wyboru”, a nie cenę. Mogę się tylko domyślać, że wynika to albo z braku wiedzy albo z zahamowanego rozwoju moralnego.

    Nie czytałeś, ale wiesz – niezły z ciebie jasnowidz. Odnośnie samej książki Hayeka „Droga do zniewolenia” to nie traktuje ona o niczym innym, jak o powstawaniu i działaniu systemów totalitarnych (na przykładzie nazizmu i komunizmu). Powstała obrazkowa wersja tej książki, z którą polecam się zapoznać, jeżeli nie chce ci się czytać pełnej wersji (http://mises.org/books/TRTS/). Niemożliwym jest wypowiedzieć się na temat „uciążliwych żądań pracowników” czy „interesów jednostki”, bo o tym nie ma w książce słowa.

    Odnośnie statystyk:
    - Meksyk – masz rację, zaczerpnęłam dane oficjalne. Czy jest to propaganda? Zapewne każdy wskaźnik oficjalny jest nią. A te 20% wziąłeś pewnie z analiz bezrobocia ukrytego, czyli typowego mechanizmu socjalistycznego, gdzie zwiększanie liczby pracowników nie powoduje zwiększenia produkcji. Ale przecież nie masz nic przeciwko takim praktykom (jako socjalista), więc te 3% powinieneś zaakceptować.
    - Irlandia – podałeś dane opublikowane po wybuchu kryzysu. Średnia stopa bezrobocia w tym roku wyniesie 5,5 proc., więc raczej nieźle sobie z tym poradzili.
    - Japonia – stopa bezrobocia spada: 5,7% w lipcu (rekordowe bezrobocie od 30 lat, nie posiadam danych wcześniejszych), 5,5% w sierpniu, 5,3% we wrześniu, 5,1% w październiku. Niewiele ma to wspólnego ze wzrostem. Bardzo bym chciała takich „rekordowych bezroboci” w Polsce.

    Wybierz odpowiednio co z czym porównujesz, a możesz udowodnić wszystko. EU to socjalizm (gdy się nakłada taki haracz na obywateli, nie można tego inaczej nazwać), a ty mi tu udowadniasz, że skoro Polska od tego nie odbiega, to jest ok. Zamiast wnioskować o 2 latach (baaaardzo długi okres :/), wolę powołać się na krzywą Leffera (na wiki jest w miarę przystępnie wytłumaczone). Przypomnę jeszcze, że sam podatek ma określone koszta ściągania, które w Polsce stanowią średnio 1/3 samego podatku. I jeszcze fakt, że „obywatel musi zapłacić podatek tylko dlatego, żeby mu pozwolono zostać podatnikiem VAT. W Polsce też jest standardem podwójne opodatkowanie, czyli podatek od podatku. Płacimy podatek nawet wtedy, gdy nie osiągnęliśmy dochodu. Formą płacenia podatku od dochodu, którego się nie osiągnęło jest obowiązek płacenia zobowiązań fiskalnych z góry.” (ciekawostki z tyłu okładki książki Franka Chodorova „O szkodliwości podatku dochodowego”). Poezja.

    „No przecież wymieniasz korporacje, które stosują się między innymi do tej metodologii.”
    Na prawdę nie wiem, o czym piszesz.

  • Szefowa napisał(a) dnia 21 gru o godz. 15:32

    Taqui Sobille’e:

    Reagan tylko deklarował się (!) jako przeciwnik „big government”. Włodzimierz Gogłoza w swojej serii artykułów „Kołysanka dla nocnego stróża” zauważa: „Budżety Departamentu Edukacji i Departamentu Energii, dwóch agencji, które Reagan obiecał rozwiązać, podwoiły się za jego prezydentury do 22, 7 miliarda dolarów, dodatkowo zaś z inicjatywy prezydenta powołano nową instytucję – Departament of Veterans’ Affairs. Wydatki na zabezpieczenia społeczne wzrosły z 179 miliardów $ w 1981 r. do 269 miliardów w 1986 r. Dotacje budżetowe dla farmerów, przeciw którym Reagan ostro protestował w czasie swej kampanii wyborczej, wzrosły z 21, 4 miliarda dolarów w 1981 r. do 51,4 mld w 1987 r. W ramach krytykowanej przez Reagana wojny z biedą kierowany przez niego rząd federalny wydał przeszło dwukrotnie więcej niż za czasów jego poprzednika. Rok w rok, ów zdeklarowany przeciwnik państwa opiekuńczego, ulegając naciskom swych doradców, zwracał się o przyznanie na pomoc zagraniczną zdecydowanie większej sumy pieniędzy niż Kongres był skłonny na ten cel wydać. Nawet osławione cięcia podatkowe okazały się w dużej mierze mitem, za znaczącą obniżką podatku dochodowego poszła bowiem podwyżka stawki ubezpieczenia społecznego, w rezultacie której ponad 40 % podatników oddało państwu więcej pieniędzy niż przed reformą. W końcu pomimo zapowiadanej przez Reagana redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym, na przestrzeni 8 lat jego rządów liczba urzędników federalnych zwiększyła się o 230 tys. sięgając niemal 3 mln. osób.”

    Zależność między inflacją a bezrobociem to teoria z 1958 roku, już wiemy, że nie prawdziwa.

    Deflacja nie jest zjawiskiem pożytecznym w systemie, w którym pieniądz tworzony jest z długu.

    To co piszesz o cyku koniunkturalnym to całkowita prawda.

    Problemem samym w sobie nie są banki, ale system, na którym się opierają, tzn. traktowanie symbolu wartości dóbr jako dobra samego w sobie. O ile ze złotem nie było aż takiego problemu (ponieważ samo w sobie posiada wartość), o tyle z fiat money staje się on gigantyczny.

  • Szefowa napisał(a) dnia 21 gru o godz. 15:32

    pepe:

    Wbrew temu co myślisz, banki nawet w połowie nie żywią tylu Szwajcarów, co wysoko wyspecjalizowany przemysł.

  • Szefowa napisał(a) dnia 21 gru o godz. 15:33

    RAF:

    Jeśli chodzi o przemysł farmaceutyczny problemem są patenty, a nie kapitalizm. Dla przykładu Indie nie miały tych problemów, przed wprowadzeniem praw patentowych, ale teraz już mają.

    Odnośnie twojej genezy państwa – opisujesz przekształcanie się porządku feudalnego w obecny stan rzeczy. Oczywistym jest, że w tamtych czasach ludzie zamożni byli jedynie po krwi i ciągle byli przekonani o swojej wyższości nad resztą społeczeństwa (w tamtych czasach nawet będąc bogatym, ale nie „szlachetnym”, nie było sie traktowanym na równych prawach). Pojawienie się fabryk wynikało z przejścia na produkcję dla mas, której nie znano dotychczas w ogóle. Nie dziwnym jest, że połączenie obu przyczyn powodowało takie skutki. W Stanach wprowadzenie praw naturalnych do porządku dziennego obyło się wiele lat wstecz, zanim ktokolwiek myślał o socjalizmie. Prawdopodobnie w Polsce mielibyśmy pierwsi w Europie obywateli równych praw, gdyby nie zabory (Konstytucja 3 maja!). Rewolucja Październikowa wykorzystyła ludzi, tylko po to, aby zmienić osoby na stanowiskach władzy (lud nie miał nic do gadania, Rada Najwyższa nie miała żadnej władzy, w przeciwieństwie do kierownictwa partii). Ciekawym jest, że opisujesz sytuację przed powstaniem ZSRR i następne zdanie jest już o jego upadku. Jak myślisz dlaczego ZSRR upadł? Jak sprawowana była wtedy władza? Na czym polegał Gułag? O zbrodniach komunizmu już nie pamiętasz?

  • Tomasso napisał(a) dnia 21 gru o godz. 20:56

    1. Zeszłaś z tematu. Mieliśmy rozmawiać o Ikonowiczu, który Ci nie smak, ponieważ broni interesów większości społeczeństwa, sprzeciwiając się populistycznym rozwiązaniom rynkowym.
    2. Mam na myśli koncepcje wolnościowego komunizmu: uspołecznienie instytucji (szpitale, pomoc społeczna, szkoły itp.), poddanie ich społecznej, oddolnej kontroli, partycypacja, demokracja bezpośrednia, odpowiedzialność. Poczytaj m.in. o ruchu zapatystowskim, organizowaniu się społeczeństwa argentyńskiego podczas kryzysu ekonomicznego w 2001 roku, Porto Allegre, wolnościowych kolektywach podczas rewolucji hiszpańskiej 1936-1939 itp.
    Rozumiem też, że ciężko jest Ci dyskutować o potrzebach społecznych, ponieważ nie rozumiesz ich znaczenia, sensu i celu.
    3. Nie odpowiedziałaś mi, jak ma funkcjonować „dobrowolność” w demokracji kapitalistycznej, przekładając ją na skuteczność „pomocy społecznej” (ubezpieczenie zdrowotne, składki emerytalne itp.)
    4. Wystarczy sam talent i wysiłek? W jakim Ty świecie żyjesz?
    5. Piszesz: „Nie czytałeś, ale wiesz – niezły z ciebie jasnowidz.”. Nie trzeba czytać ideologicznych bredni, żeby znać praktyczne skutki owych założeń. Polecam Ci książkę „Planeta slumsów” (Davis Mike), może ona trochę Ci przemówi do rozsądku.
    6. Jak wyobrażasz sobie obniżenie podatków, mimo rosnącego długu publicznego, który uzależniony jest od spekulacyjnych „inwestorów instytucjonalnych” (banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne itp.)?
    7. No i najważniejsze. Niskie bezrobocie w zliberalizowanych gospodarkach, w większości przypadków, procentuje niskim standardem życia społecznego (m.in. wysoki odsetek ludzi żyjących na granicy ubóstwa, czy też minimum socjalnego, braku ubezpieczenia zdrowotnego, spadek pomocy społecznej itp.). Przykładem niech pozostanie ideologiczny przywódca liberalnych rozwiązań: USA.

  • Szefowa napisał(a) dnia 22 gru o godz. 12:36

    1. Z tematu zeszliśmy już dawno temu.

    2. Bardzo ładne określenia – naprawdę nadajesz się na polityka, bo powiedziałeś mnóstwo słów, ale kompletnie bez konkretów. Na jakiej zasadzie działałyby te społeczeństwa? W jaki sposób, odchodząc od wolnego rynku, mogłyby funkcjonować?
    Zapatyzm ciągle jest walką, a nie organizacją społeczeństwa. Ruch anarchistyczny (nie komunistyczny!) w Hiszpanii w latach 30. również bardziej polegał na walce niż funkcjonowaniu. Demokracja uczestnicząca w Porto Alegre ograniczała się tylko do budżetu partycypacyjnego, zarówno jak zgromadzenia sąsiedzkie, będące wynikiem rewolty ulicznej w Argentynie w 2001 roku. Dlatego wytłumacz swoje stanowisko konkretnie, a nie rzucasz hasłami na wiatr.
    Dopóki nie podasz mi definicji potrzeby społecznej (o co ciągle proszę), moje rozumienie tego terminu się nie zmieni.

    3. Na takiej samej zasadzie jak działa teraz: oddajesz pieniądze osobie proszącej o pomoc, ale nie będąc obarczonym żadnym podatkiem. Naprawdę potrzebowałeś tego wytłumaczenia?

    4. Znowu manipulujesz. Pisałeś o merytokracji, a merit to tylko wysiłek plus talent. I to ja się pytam, co masz przeciwko społeczeństwu merytokratycznemu, więc o co ci chodzi?

    5. Obruszasz się i puszysz, ale nie przyznasz się, że się pomyliłeś i zacytowałeś coś, co w ogóle nie miało miejsca.

    6. Gdybyś zechciał przeczytać cokolwiek o krzywej Laffera, o której wspominałam, znałbyś odpowiedź na to pytanie, bo ona daje możliwość (przy określonych warunkach) zwiększenia wpływów podatkowych poprzez obniżenie stopy opodatkowania.

    7. Znowu dobrałeś sobie przykład, który jest wyjątkiem. Przykłady krajów z niskim bezrobociem i niskim ubóstwem: Szwajcaria, Irlandia czy Japonia.

  • pepe napisał(a) dnia 23 gru o godz. 13:07

    Ciągle twierdzę,że większość ludzi nie potrzebuje niczyjej łaski.
    Wystarczy godna PRACA i sprawiedliwa PŁACA.
    A jak pracodawcy nie mogą tego zrozumieć
    to trzeba im w tym pomóc – podatki i przepisy.

  • Szefowa napisał(a) dnia 23 gru o godz. 18:52

    Właśnie w tym sęk, że większość ludzi łaski nie potrzebuje.

    *Obywatelowi należy zapewnić przymusową pracę, bo inaczej nie będzie chciał pracować, a tym bardziej zorganizować sobie pracę.
    *Obywatelowi należy zapewnić obowiązkową emeryturę, świadczenia zdrowotne, mieszkanie, bo on sam nie jest w stanie gospodarować swoimi pieniędzmi i roztrwoni swój majątek.
    *Obywatelowi należy zapewnić jeden sposób pojmowania świata, bo on sam nie jest w stanie myśleć.
    *Wszystkim zajmie się kierownictwo partii, bo tylko oni są jedynymi zdolnymi do podejmowania decyzji.

    Komu zapewnia się jedzenie, dach nad głową, pełną organizację czasu (8 godzin tego, 8 tamtego) i przyszłość, jak nie zwierzętom hodowlanym?
    Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy chcą żyć w „bezpiecznej” klatce i pragną ciągłej opieki, ale nie można zmuszać innych do życia w „jedyny prawidłowy sposób” i finansowania tego sposobu funcjonowania innym.

    Wolny rynek utknął w wielu pułapkach, dla przykładu niepoprawna interpretacja 14. poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych. Przed jej wprowadzeniem korporacje były stowarzyszeniami ludzi wynajętych przez państwo, do wykonania określonego zadania, z wyraźnie określonymi warunkami działalności (jak okres działania czy dokładnie określony rodzaj produkcji lub usług). Poprzez wprowadzenie tej poprawki, korporacje, opierając się na argumentacji, że są one osobami prawnymi, nabyły poprzez sądy prawo własności, wolności i życia – kompletny absurd. Ale jak widać wyjście z tej pułapki jest proste i tak jest z większością problemów wolnego rynku.

    Co innego jeżeli chodzi o socjalizm. On jest pułapką samą w sobie, opartą na poprawnych wnioskach, które jednak wynikają z błędnych założeń.

  • Tomasso napisał(a) dnia 25 gru o godz. 14:21

    Nie słyszałem z ust Ikonowicza o przymusowej pracy. Skąd ją wziąłeś? Z polityki paternalistycznej państwa penalnego we współpracy z „wolnym rynkiem”? Kapitalizm wykorzystuje współczesną rolę państwa („karzącego”) do regulowania prawa podaży/popytu na rynku pracy (workfare). Więc jak to jest z tą „wolnością”, skoro sam rynek nie chce z niej korzystać? Zmuszanie ludzi do podejmowania pracy za byle jakie pieniądze i na byle jakich warunkach nie przyczyniło się do ograniczenia biedy, ale zapewne (co uznałaś za decydujący sukces gospodarki rynkowej) zmniejszenie bezrobocia (nieważne, za jaką cenę jakości życia).

    Ciekawostka: odsetek osób pracujących i jednocześnie korzystających z pomocy społecznej wzrósł z 11% populacji pracujących dorosłych USA w 1996 r. do 33,4% w 2002. Więc, gdzie jest ta „wolność” dysponowania własnym kapitałem, kiedy znaczna część społeczeństwa „zmuszana” jest przez rynek to korzystania z pomocy socjalnej państwa (m.in. brak zapewnienia minimum płacowego itp.)?

    Póki co, kapitalizm zapewnia obywatelowi jeden sposób pojmowania świata – egocentryczny i materialistyczny – przerzucając porażki na winę przegranego, a nie na bariery społeczne, ekonomiczne, kulturowe i polityczne.

    Problemem kapitalizmu jest nie tylko status prawny korporacji, ale sama kwestia władzy (ekonomicznej i politycznej), coraz większe nierówności społeczne. Problemem jest „rynek”, który równa płace i jakość życia społecznego w dół (mimo wzrostu PKB, zmniejszania bezrobocia itp.). W takich warunkach cynizmem jest sądzić, że każdy ma „wybór” i rozsądnie dysponuje swoim kapitałem.

    Zdaję sobie sprawę, że państwo odgrywa istotną rolę w odtwarzaniu stosunków klasowych, utrwala dominującą pozycję klasy kapitalistycznej. Więc jeśli odwrócić Twoje znaczenie, państwo jest jedyną partią „klasy dominującej”, działając przymusem w imieniu rynku, a nie na jego szkodę. Nie da się nie zauważyć, że koryguje bardzo częste zaburzania równowagi, które rodzą się z rozłożenia kapitału pomiędzy różne gałęzie produkcji, zaburzenia równowagi, które mogą wywoływać kryzysy w poszczególnych sektorach i kryzysy koniunkturalne.

    Zgadzam się z Tobą, że wyjście z pułapki jest proste, tylko że w moim rozumieniu poprzez zniesienie propagandy i przemocy na której opiera się neoliberalna dyktatura. Zamiast rynku i władzy kapitału, samorządność i antykapitalistyczna organizacja społeczeństwa, na zasadach równości i solidarności społecznej.

    Aha.. nie zapominaj, że neoliberalna propaganda uskutecznia „dyscyplinę” rynkową – skazując miliony obywateli na biedę, więzienia i życie w slumsach. Więc jeśli stosujesz zasadę uniwersalizmu, walcz nie tylko z państwem, ale i z „wolnym rynkiem”.

  • wiking17 napisał(a) dnia 27 gru o godz. 07:06

    ja mam pytanie do szefowej – poglady masz liberalne a wlasciwie neoliberalne – a pytanie to zadaje ) droga emailową ) od lat wielu politykom tudziez dziennikarzom reprezentujacym ten nurt w polityce ekonomicznej – i jak do tej pory nie uzyskalem na nie odpowiedzi, tzn. dokladnie uzyskalem kilka odpowiedzich omijajacych sedno sprawy.
    A pytanie jest nastepujace – szkoda ze Ikonowicz nie zadal go prowadzacemu wywiad.
    Jak neoliberal, liberal czy ktokolwiek reprezentujacy poglady ekonomiczne podobne do twoich widzi rozwiazanie nastepujacej sytuacji. Rodzina 2+2 obydwoje traca prace ( jest to przypadek bardzo czesto wystepujacy w kapitalizmie ) , bezrobocie powiedzmy „tylko” 10 % , obydwoje po 6 miesiacach traca prawo do zasilku ( sytuacja w pl ) , dalszej pomocy ze strony panstwa juz nie ma. Co ma zrobic taka rodzina – oczywiscie oprocz samobojstwa lub kradziezy?? szefowo prosze o odpowiedz na to pytanie bez pisanie ze trzeba jakos przetrwac okres przejsciowy itd, prosze o konkrety.
    Drugie pytanie do Ciebie jest natury moralnej. A mianowicie kto jest wg Ciebie przestepca w nastepujacej sytuacji ( a sytuacja taka jest jak wiemy powszechna obecnie). Spadek dochodow przedsiebiorstwa wynosi 20 %. Zarzad czyli 2 CEO’s a raczej CEC’s jak sie zaczyna ich obecnioe nazywac czyli Chief executive crimanals, redukuje zaloge o 30%, pozostalym zamraza pensje na 3 lata, a sobie wyplacaja premie za uleczenie przedsieborstwa w wysokosci 3 mln $. W efekcie kilku ze zwolnionych pracownikow popelnia drobne przestepstwa polegajace na kradzieży celem utrzymanaia rodziny przy zyciu. Tak wiec kto jest wg Ciebie przestepca – tych kilku zdesperowanych pracownikow czy tych 2 CEC’s.
    I na koniec dlaczego nikt nie poruszyl sposobu rozwiazywanie spadku dochodow w czasie kryzysu przez spoldzielnie skandynawskie, czyli dochod spada o 20 % to nikogo nie zwalniamy tylko wszystkim rowno redukujemy place o te 20 %.
    pozd i czekam na odpowiedz wiking17

  • Szefowa napisał(a) dnia 28 gru o godz. 03:15

    Do Tomasso:

    Jak zwykle nie dostałam odpowiedzi na jakiekolwiek z moich pytań :)

    Ikonowicz wyraźnie trajkocze „8 godzin pracy”. Jak mam traktować, jak nie obowiązek pracy?

    Wydaje się mi oczywiste, że każda praca ma wartość określoną przez wiele czynników. Nie bardzo rozumiem, jak socjalizm ma zmienić ten stan rzeczy. Nikt nikogo nie zmusza do „pracy za bylejakie pieniądze i na bylejakich warunkach”. Zadziwiające jest też jak pracę utożsamiasz z pracą najemną. Wydaje mi się również oczywistością, że jeżeli nie jesteś usatysfakcjonowany oferowanymi ci warunkami, tworzysz je sobie sam.

    Nie podawaj mi znowu przykładu USA. Uważam, że jest to socjal długo ukrywający się pod przykrywką „wolnego rynku” korporacji. Ostatnie wydarzenia odsłoniły prawdę, także tą że korporacje w równym stopniu korzystają z socjalu, jak cała reszta.

    Porażka nie jest winą przegrywającego? Bardzo dziwne podejście. Przestępcę też usprawiedliwiasz, ponieważ jakieś czynniki wpłynęły na jego drogę postępowania? A co z ludźmi, którzy mimo wszelkich barier i czynników, nie przegrali? To już ich zasługa czy też będziesz doszukiwał się „przeznaczenia” w ich życiu? Surrealizm – chyba nie ma lepszego komentarza na twoje podejście.

    Pragnę zauważyć, że podałam jeden z problemów, a nie jedyny. Zaznaczałam to wielokrotnie, ale jak zwykle twoja potrzeba manipulacji jest silniejsza od rozsądku. Może wytłumaczysz nam ładnie, jak to niby bezosobowy „rynek” równa płace czy warunki życia w dół, bo raczej kojarzę to działanie z socjalizmem, a nie potrafię wyobrazić sobie tego działania w przypadku wolnego rynku.

    Państwo nie działa w imieniu rynku – państwo (przynajmniej takie jakie znamy dzisiaj) jest jego zaprzeczeniem. Na żadnym wolnym rynku taki monopol nie miałby prawa istnieć, a i jego funcjonowanie jest dalekie od optymalnego.

    Bardzo chciałabym usłyszeć więcej na temat tej twojej wymarzonej organizacji społeczeństwa. Proszę o rozwinięcie już nty raz, ale chyba nigdy nie doczekam się zarysu (rzucanie sloganami bez wytłumaczenia się nie liczy).

    A co ostatnich twoich zdań – nie zgadzam się ani trochę. Miliony cierpiały biedę niezależnie czy były to czasy kamienia łupanego, feudalizm, socjalizm czy kapitalizm. Dopóki ludzie nie zaczną myśleć nad zmianą swojego życia i sami się organizować, nic się nie zmieni.

  • Szefowa napisał(a) dnia 28 gru o godz. 04:16

    Do wiking17:

    Nie dziw się, że nikt nie chce odpowiedzieć ci konkretnie na twoje pytanie.
    Po pierwsze: prosisz o odpowiedź wolnościowców, a pytasz się o system socjalistyczny (sytuacja w pl – zasiłek, wysokie podatki itd).
    Po drugie: jak to jest możliwe, że przez pół roku bycia finansowanym przez państwo, nie zorganizować sobie samemu pracy? Mając tyle wolnego czasu i jeszcze zapewniony zasiłek?

    Buda z kebabem rozwiązaniem każdego problemu :)

    Oczywiście zawsze można żebrać. Podobno całkiem niezły interes.

    Pytanie „moralne”: w normalnym kapitaliźmie takie CEO odpowiadałoby swoim majątkiem, a nie majątkiem firmy, więc o wypłacaniu sobie premii nie byłoby mowy. To o czym piszesz, to taka sama patologia jak socjalizm – zarządzanie nie swoimi pieniędzmi.

    Skandynawskie spółdzielnie, o których piszesz, to rewelacyjne rozwiązanie. Po prostu czysta forma prywatnej własności środków produkcji. Można prosić o jakieś rozwinięcie? Na przykład jak sobie radzą z całkowitym spadkiem dochodów?

  • Krwawt Kapitalista napisał(a) dnia 28 gru o godz. 12:19

    Do tutejszych socjalistów: na pocieszenie powiem wam, że z socjalizmu wyleczycie się jak tylko pójdziecie do pierwszej pracy i zobaczycie, że ci „biedacy”, na których utrzymanie państwo zabiera wam 3/4 dochodu to nie takie biedne i potulne misie tylko menele i różnej maści degeneraci.

    Z uwielbienia do skandynawskiego modelu państwa też da się szybko wyleczyć. Np. wtedy, kiedy państwo zabierze wam wasze dziecko bo uzna, że samo lepiej je wychowa w państwowym ośrodku.

  • Hans napisał(a) dnia 28 gru o godz. 17:59

    „Krwawt Kapitalista”

    Oczywiście zakładasz, że poza biednym tobą ciężko pracującym na darmozjadów nikt już nie pracuje. Dziś to już nie jest żadną normą ale kiedyś najwięcej socjalistów można było spotkać wśród najciężej pracujących np. fizycznie ludzi. To właśnie zetknięcie z kapitalistyczną pracą jest tym co utwierdza socjalistę w jego poglądach. Jestem ciekaw o ilu posunięciach polityków nadszarpujących budżet państwa nie wiesz, podatki to integralna część umowy i jako kapitalista powinieneś zakładać, że na rękę bierzesz tylko tą część z odjętym już podatkiem a reszta cie nie obchodzi. Przecież podpisałeś taką umowę, nie podoba ci się ? Możesz poszukać sobie innego kraju/raju gdzie nie będą wymagać od ciebie płacenia podatków. Teraz widzisz jak absurdalna jest wasza narracja ?

    Słyszałem o przypadkach w neoliberalnych państwach gdzie dominująca ideologia uznaję, że bycie kochającym rodzicem już nie wystarcza, trzeba być jeszcze bogatym i posługuje się instrumentami np. państwowymi bo takie dziecko odebrać. To jeszcze marginalne przypadki ale pokazują przez jaki pryzmat postrzega się życie.

  • Tomasso napisał(a) dnia 29 gru o godz. 00:37

    Szefowa:

    1. Ikonowicz mówi o zluzowaniu znaczna część społeczeństwa – szczególnie w sektorze usług, pracuje ponad 8 godzin. W przeciwieństwie do kapitalisty, odsłania karty i mówi ile rozsądnie (dla wartości życia jednostki) powinna wynosić ilość czas poświęcona pracy.

    2. Nie tylko w USA korporacje i firmy korzystają na kryzysie ekonomicznym. Jest to ogólna tendencja parasolu ochronnego bogatych państw nad ochroną swoich rynków, który nie istniałby bez „socjalu” państwa, propagandy i pałki wobec opornych na „jedynie słuszny scenariusz”.

    3. Piszesz „Porażka nie jest winą przegrywającego?”, tylko w jakim kontekście to piszesz? Całkiem inna sytuacja jest, kiedy przegrywa hazardzista w kasynie, a kiedy pracę traci pracownik (z winy pracodawcy), czy też ludzi, którzy nie są w stanie wyżywić swoich rodzin, nie mając perspektyw pracy lub żyjąc na granicy życia i śmierci (1.2 miliarda ludzi walczących o przetrwanie za mniej niż jednego dolara dziennie, 840 milionów ludzi cierpiących głód, i 24 tysiące osób dziennie umierających z tego właśnie powodu). No, ale przecież „Porażka jest winą przegrywającego”, nie warunków strukturalnych (ekonomiczna zależność państwa wobec Banku Światowe, czy Światowej Organizacji Handlu), wyniszczenie lokalnych rolników, poprzez zalew subsydiowanych produktów z krajów rozwiniętych (brak „konkurencji”), zlikwidowanie pomocy socjalnej dla najuboższych, edukacji, pomocy medycznych, w ramach dostosowania się do wymogów „demokracji itp. I na końcu „wolnościowy” liberał powie: „Tak, to ich wina! Przegrali, ponieważ nie potrafili konkurować i sprzedać swojego kapitału ludzkiego”, „Są sobie winni, bo są leniwi, nie potrafili być zaradni”, „To dlatego, że jest za dużo państwa, tam nadal jest socjalizm!”. Naprawdę, podziw bierze wobec tej hipokryzji.

    4. Definicja „przestępstwa” – czym ona dla Ciebie jest? Polecam spojrzeć w statystyki dotyczące tego tematu, z których wynika, że w większości więzienia zapełnione są „ofiarami” neoliberalnych praktyk (bezrobotni, pozbawionych stałego zatrudnienia, mieszkańców biednych dzielnic, drobni dilerzy narkotyków, prostytutki, pijacy, żebracy, włóczędzy, graficiarze itp) (polecam: „Więzienia nędzy” Wacquant Loic). Surrealizm „wolnego rynku” – zamykanie nędzy i biedy, a wychwalanie w imię „wolności” tym którym się udało i nie wypadli z rynkowej ruletki.

    5. Propos płacach w dół, czy warunków życia:

    a) Udział 1% najbogatszych Amerykanów w dochodzie narodowym wzrósł z niemałych 8% w latach 70 minionego wieku do imponujących 16% obecnie. Podobnie ma się rzecz z drugim liderem neoliberalnej kontrreformacji – Wielką Brytanią. Tam od roku 1982 udział najbogatszego 1% obywateli w dochodzie narodowym podwoił się z 6,5% do 13%. Jeszcze wymowniej wypada porównanie zmian zachodzących w udziale w dochodzie narodowym 10% najbogatszych Amerykanów i pozostałych 90% społeczeństwa USA. Od lat 70 udział górnych 10% wzrósł z 33% do 47%. W tym samym czasie udział biedniejszych 90% populacji zmalał z 67% do 52%.

    Mimo że w latach 1973-2003 w amerykańskiej gospodarce odnotowano 70% wzrostu wydajności pracy, płace urosły zaledwie o 3,4%, a i ten wzrost został zjedzony przez inflację w ciągu jednego tylko roku 2005. Jak przyznał główny ekonomista MFW Kenneth Rogoff, „w 2006 r. sektor finansowy USA zagarnął jedną trzecią wszystkich zysków przedsiębiorstw. Tymczasem udział tego sektora w PKB wynosi 3-4%. Odwrócenie strumieni redystrybucji wytwarzanego przez gospodarki bogactwa to jądro neoliberalnego reżimu akumulacji kapitału, zarówno w USA jak i w Europie, zarówno na bogatej Północy planety jak i na biednym Południu.
    http://monde-diplomatique.pl/LMD32/index.php?id=4

    b) Dziś mamy jedne z najniższych stawek podatkowych w Europie (ich udział w PKB w 2004 r. wynosił 32,9%, gdy średnia w UE to 40%), dłuższy od przeciętnej czas pracy (41,5 godz. tygodniowo gdy np. we Francji i Holandii jest to 38,8 godz., a w Norwegii 38,6 godz.), niskie płace a zarazem dwucyfrowe bezrobocie, oraz ogromną liczbę żyjących poniżej minimum socjalnego. Ta ostatnia grupa gwałtownie wzrosła w latach schładzania gospodarki przez ekipę AWS-UW. Jeszcze w 1996 r. obejmowała 47% populacji. W 2003 r. było to już 59%. W dzisiejszej Polsce praca nie gwarantuje udziału w owocach wzrostu gospodarczego. Jej posiadanie nie chroni przed biedą, niepewnością i przemocą. Mamy coraz więcej pracujących biedaków. Poddawani są oni bezwzględnemu wyzyskowi. Oznacza to, że za wzrostem wydajności i zysków przedsiębiorstw nie nadąża wzrost płac. W latach 2000-2005 wydajność pracy w Polsce wzrosła o 43%, tymczasem płace jedynie o 7%. To jest miara wyzysku. ok. 50% ogółu konsumpcji społecznej przypada na górne 5% populacji.
    http://www.monde-diplomatique.pl/LMD16/index.php?id=4

    6. „Państwo nie działa w imieniu rynku” – wróć z teoretycznych książeczek do rzeczywistości, zanim się wypowiesz.

    7. „Bardzo chciałabym usłyszeć więcej na temat tej twojej wymarzonej organizacji społeczeństwa.”. Jeśli uważasz się za osobę ambitną, poszukaj w internecie słowa klucze, które Ci podałem wcześniej.

    [+ bonus] Lektury do odrobienia:
    „Samorządność pracownicza”
    http://www.bractwotrojka.pl/sklep/details/251/13/ekonomia/samorządność-pracownicza
    „Bez państwa Demokracja uczestnicząca w działaniu”
    http://www.bractwotrojka.pl/sklep/details/111/13/ekonomia/rafał-górski—bez-państwa-demokracja-uczestnicząca-w-działaniu
    „Ekonomia uczestnicząca: życie po kapitalizmie”
    http://www.bractwotrojka.pl/sklep/details/275/13/ekonomia/michael-albert—ekonomia-uczestnicząca–życie-po-kapitalizmie

    8. „Dopóki ludzie nie zaczną myśleć nad zmianą swojego życia i sami się organizować, nic się nie zmieni.” Z tym się z Tobą zgodzę, lecz musi to wynikać z tworzenia świadomego ruchu społecznego, nie indywidualnej odpowiedzialności wobec „spisku” państwa i kapitału.

  • wiking17 napisał(a) dnia 31 gru o godz. 14:19

    Ok. szefowo spróbuje się ustosunkować do Twoich odpowiedzi
    1. piszesz ….Nie dziw się, że nikt nie chce odpowiedzieć ci konkretnie na twoje pytanie.
    Po pierwsze: prosisz o odpowiedź wolnościowców, a pytasz się o system socjalistyczny (sytuacja w pl – zasiłek, wysokie podatki itd)….
    Jest to pytanie dotyczace milionow osob w pl i milardow na swiecie – Dokladne dane podaje bodajze tomaso w swoim poscie. Tak wiec musi być na to odpowiedz. Tak jak pisalem w poprzednim poscie zadawalem droga emailowa to pytanie roznym osobom i instytucjom / partiom reprezentujacym poglady neolibaralne nie tylko w pl ale i w australii gdzie mieszkam. Odpowiedzi były takie jak twoja tudziez wogole ich nie bylo. Odpowiedz liberala jest pewnie taka jak reagana na zamkniecie przez niego 2/3 szkol specjalnych po przejeciu wladzy , czyli, ze … i tak te osoby ( niepelnosprawni ) nigdy nie zwroca pieniedzy wylozonych na ich edukacje …. w domysle czytaj … po co nam oni w spoleczenstywie. I taka sama odpowiedz jest neoliberalow / liberalow / zwolennikow czystego kapitalizmu – nie wazne jak to nazwiemy, wiadomo o kogo chodzi. Sam sobie jestes winny nieudaczniku i trzeba ciebie usunac ze spoleczenstwa. Jest to odpowiedz faszystowska. I generalnie roznica miedzy liberalem ( ekonomicznym ) a faszysta jest taka ze ci drudzy glosza swoje poglady otwarcie a liberalowie ze wzgledow marketingowo / pr’owych owijaja w bawelne. Twoja odpowiedz jest najlepszym tego przykladem. I jakim wolnosciowcem jestes ( oprocz nazwy – liberal ) skoro w twoim spoleczenstwie nie ma miejsca dla jak to nazywasz nieudacznikow.
    2. Dalej piszesz, …..Po drugie: jak to jest możliwe, że przez pół roku bycia finansowanym przez państwo, nie zorganizować sobie samemu pracy? Mając tyle wolnego czasu i jeszcze zapewniony zasiłek?………
    Ano jest to możliwe, ponieważ jest wysokie bezrobocie i nie każdy potrafi zorganizowac sobie prace ( ten piep…. nieudacznik ). Jak dobrze pamietam to wasz guru Milton Friedmann ( który nigdy oczywiscie nie popieral faszystów J w chile, gwatemali, hondurasie, nikaragui itd ), sam pisal ze bezrobocie okolo5 % jest niezbedne do rozwoju gospodarki liberalnej. Czyli nie ma, ani nawet teoretycznie nie powinno być tak ze wszyscy maja prace. Tak wiec zakladacie ze musza być osoby ( nieudacznicy ) którzy nie maja pracy. Zasilki powinno się oczywiście zlikwidowac , ponieważ one obciazaja nas ( tych którym się udalo – udacznikow ) i sa marnowane na nich ( nieudacznikow ). Jeżeli ci nieudacznicy nie dostana zasilkow to coz, będą probowac jakos przezyc ( a to swinie J ) czyli zostaje im tylko drobna kradziez lub cos podobnego. I co wtedy…. zlapie ich może jakis policjant i …. pojda do wiezienia. I tutaj droga szefowo będzie was ten nieudacznik kosztowal jeszcze wiecej. W australii utrzymanie przecietnego wieznia kosztuje około 5000 $ australisjkich miesiecznie( straznicy, cctv, gwarantowane jedzenie, rozrywki itd. ), natomiast zasilek , który jest wyplacany i pozwala wielu osobom uniknac wiezienia kosztuje około 1750 $ na miesiac. To sa dane z aus z zeszlego roku, ale te proporcje sa takie same na calym swiecie. Czyli droga szefowo Wy liberalowie mniej kochacie swoje pieniadze niż my socjalistyczne nieudaczniki a wolnosc jednosci jeszcze mniej.

    3. dalej piszesz…Buda z kebabem rozwiązaniem każdego problemu :)
    Oczywiście zawsze można żebrać. Podobno całkiem niezły interes……
    Hmm…. gratuluje pomyslowosci. Jeżeli zebranie byloby takim niezlym interesem to chyba już dawno wiekszosc liberalow by zebrala.

    4. Dalej piszesz……..Pytanie “moralne”: w normalnym kapitaliźmie takie CEO odpowiadałoby swoim majątkiem, a nie majątkiem firmy, więc o wypłacaniu sobie premii nie byłoby mowy…….
    Ups….. zgadzam się w 110 %.
    5. i dalej ….Skandynawskie spółdzielnie, o których piszesz, to rewelacyjne rozwiązanie. Po prostu czysta forma prywatnej własności środków produkcji. Można prosić o jakieś rozwinięcie? Na przykład jak sobie radzą z całkowitym spadkiem dochodów?…..
    Jak wrzucisz w jakas wyszukiwarke „ spoldzielczosc „ otrzymasz wiele gotowych i pelnych odpowiedzi na temat zarzadzania spoldzielczoscia, ale krotko
    a. wiekszosc skandynawskich spoldzielni dziala od polowy XIX wieku w rolnictwie. Tak wiec jak nic sami nie sprzedadza na rynku to ewentualnie skonsumuja swoje produkty czlonkowie spoldzielni lub jak to było w okresie wielkiego kryzysu przejda na wymiane barterowa z innymi spoldzielniami – dzialalo to ponoc bardzo sprawnie
    b. jak im nie uda się im wyzyc z tej wlasnej konsumcji lub wymiany barterowej mogą zawsze isc na zasilek – będą tansi niż w wiezieniu ( czyli opcji liberalnej )

    Jest jeszcze jedna wazna rzecz dotyczaca skandynwii i ich socjalizmu. A mianowicie tzw. Jenteloven – czyli zbior „dogmatow” dotyczacych rozwoju spolecznego. Powstal on bodajze w drugiej polowie XIX wieku. Jedna z najwazniejszych rzeczy tam zawartych jest, ze … pamietaj ty nie jestes nikim specjalnym/wyjatkowym…. Nalezy to rozumiec tak jak to roumieja skandynawowie na codzien. Czyli osoby „udane” a Ty szefowo na pewno do nich się zaliczasz, czyli takie które sa wybitne albo przynajmniej dobre w swoich specjalnosciach, sa takie ponieważ dostaly ten dar od….. tu wpisz cokolwiek w co wierzysz ( woda slonce, Bog, Allah)… kosztem tych co takowego daru/ talentu nie dostali ( pomysl szefowo co bys osiagnela gdybys urodzila się np. z porazeniem mozgowym, czego nikomu nie zycze). I powinni oni się tym dzielic poprzez wlasnie wysokie podatki. Na tym zbudowana jest skandynawia. Notomiast liberal uwaza cos zupelnie odwrotnego, a mianowicie ze to dana jednostaka jest wyjatkowa i nie powinna się dzielic z nieudacznikami Jest to tzw doktryna 3M czyli me, myself, money.

    Ok., to tyle pozd wiking 17

  • RAF napisał(a) dnia 04 sty o godz. 20:45

    własnie mówili w wiadomościach że za program monitorujący liczbę zachorowań na świńską grypę firmy informatyczne biorą od służby zdrowia kilkaset tysięcy złotych – dlaczego tak robią? bo chcą zarobić. proste. w końcu prowadzą działalność rynkową a nie charytatywną. Dobry przykład tego jak interesy społeczne, zdrowie publiczne stoją w sprzeczności z zasadami jakimi kieruje się biznes. Przykład na antyspołeczną działalność kapitalizmu.W socjalizmie np. państwo czy obywatele mogliby nakazać sprzedać takiego oprogramowania za powiedzmy tysiąc zł, tak by placówki zdrowia bez problemu uzyskały do niego dostęp. Mogłoby tak byc z wieloma innymi rzeczami. Nie tylko z oprogramowaniem. Po prostu nie byłoby prywatnych pijawek które wysysają krociowe zyski z efektów pracy.

  • Detektyw Monk napisał(a) dnia 12 lut o godz. 16:14

    Z jednej strony pan Piotr mówi prawdę o Polakach żyjących w biedzie .Z drugiej boję się ,że on chcę wprowadzić w Polsce drugą Kubę .

  • dugi napisał(a) dnia 21 maj o godz. 22:44

    Tak to sobie debatują, Szef z Szefową, bełkocząc o moich, zgiętych, robotniczych plecach, na których Michniki i inne Komorowskie skakali po swoje majątki, a ja jutro i tak muszę iść w ten swój znienawidzony, dziesięciogodzinny, budowlany kierat, bez prawa do leczenia, emerytury i zasiłku.

Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, poniewaź obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".