Sophie Scholl – ostatnie dni
Gatunek: Dramat
Kraj: Niemcy
Rok: 2005
Reżyseria: Marc Rothemund
Czas trwania: 117 minut
Język: polski lektor
Oparty na prawdziwych wydarzeniach film opowiada o antyfaszystowskiej organizacji „Biała Róża”. Jej członkowie, zimą 1943 roku zostają aresztowani na Uniwersytecie za rozrzucanie ulotek o treści kwestionującej słuszność działań fuhrera. Młoda dziewczyna – Sophie oraz jej brat zostają poddani długotrwałemu przesłuchaniu, podczas którego wydaje się na jaw ich działalność. Gestapowiec Mohr, przesłuchujący ją „daje jej szanse” na zmniejszenie wyroku. Jednak Sophie nie wyrzeka się swoich ideałów. Tchórzliwi adwokaci, którzy nie mają zamiaru bronić oskarżonych, tylko nie chcą „podpaść” hitlerowcom, oraz bezwzględny sąd (sędzią jest były komunista) skazują oskarżonych na śmierć.
Obrazy z przesłuchań są doskonałą konfrontacją ideologii nazistowskiej i demokratycznej. Porządek, ideały w postaci silnego państwa kontra wolność i prawa człowieka.
Więcej info:
http://sophie.scholl.ostatnie.dni.filmweb.pl/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sophie_Scholl_-_ostatnie_dni
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sophie_Scholl
używając JDownloader lub FreeRapid Downloader »
/?php bloginfo('name'); ?>



















wygłupiony napisał(a) dnia 26 lip o godz. 21:17
elegancka ta nowa szata graficzna… że aż się chce ssać filmy co właśnię czynię. dzięki i tak trzymać !
autor napisał(a) dnia 27 lip o godz. 10:02
b. dobry film naprawdę warto obejrzeć
Marcin napisał(a) dnia 02 sie o godz. 08:02
jezeli kwestionowali dzialalnosc Hitlera to byli organizacja antynazistowska, a nie antyfaszystowska. faszyzm i nazizm to dwie rozne rzeczy. mozna byc na przyklad faszysta i antynazista.
kapica napisał(a) dnia 01 wrz o godz. 07:26
Dla mnie bycie faszystą i nazistą to jedno i to samo gówno, naprawdę.
Hitler „dopracował” faszyzm i powstał nazizm.. ot cała definicja.
moshi napisał(a) dnia 05 wrz o godz. 21:36
Film generalnie zrobił na mnie duże wrażenie, polecam.
Hesław napisał(a) dnia 16 sty o godz. 21:25
Piękny film o obronie idei przed dyktaturą otępiałych ciemniaków. Godna kontynuacja niemieckiej tradycji romantycznej (czy może raczej wolnościowej) – Schiller, Goethe, Heine, Schubert i wielu innych – o czym po hitleryzmie często się zapomina.
Można oczywiście nie wierzyć w takie postawy, nie wierzyć w rodziców z taką godnością żegnających swe dzieci, że film czarno-biały, że prosty, niezniuansowany, że wszystko w nim do bólu przewidywalne… A jednak jest w tym filmie coś szczególnie wzruszającego i prawdziwego, coś indywidualnego, osobnego, coś co bardziej mnie przekonuje niż nasze polskie hurrapatriotyczne zbiorowe samobójstwa.